Kliknij na obrazek aby powiększyć
„ Nie trzeba kłaniać się okolicznościom, a prawdom kazać, by za drzwiami stały” Norwid
poniedziałek, 16 września 2013
wtorek, 10 września 2013
środa, 4 września 2013
wtorek, 3 września 2013
Nie wiadomo jak, ale budujemy. Nowa miejska spółka, nowe posadki?
Od początku kadencji opozycja naciska na burmistrza Wiesława Ordona i większość rady aby zająć się tematem budownictwa wielomieszkaniowego. Rok przed wyborami głos ten został usłyszany i temat znalazł się na sesji Rady Miejskiej. To dobrze! Lepiej późno niż wcale! Jednak jednak kilka spraw które budzą poważne zastrzeżenia!
Główny problem polega na tym, że władze miasta nie potrafią udzielić odpowiedzi na szereg kluczowych pytań dotycząchych planowanej inwestycji. Przede wszystkim nie wiemy dokładnie jak Gmina zamierza budować ten blok. Mówi się o utworzeniu nowej spółki miejskiej (m.in. Towarzystwa Budownictwa Społecznego). A nowa spółka to wiadomo. Kolejne stanowiska, kolejne posadki i kolejne koszty którymi zostaną obarczeni ( a jakże! ) podatnicy.
Burmistrz nie potrafi zagwarantować, że w bloku budowanym przez Gminę lub jej spółkę mieszkania będą tańsze niż w obiektach budowanych przez prywatnych przedsiębiorców. A jeśli będą droższe to czy nie należy pójść inną drogą? Wariantów jest przecież kilka. Czy chociażby z tego powodu nie należało do tego tematu podejść naprawdę poważnie?
Ponadto:
Radni nie dowiedzieli się kiedy proponowane przez burmistrza Towarzystwo Budownictwa Społecznego będzie powołane, jak będzie zarządzane, jaki będzie sposób naliczania czynszu oraz jakie będą zasady najmu. Kolejne pytania bez odpowiedzi to: jaka dokładnie ilość mieszkań będzie pod sprzedaż, a jaka pod wynajem.
Mimo braku podstawowych informacji burmistrz zwrócił się do Rady Miejskiej aby ta dała mu 70 000 tysięcy złotych na sporządzenie dokumentacji technicznej budynku... Nie wiemy na jakich zasadach mamy budować ale mamy wydać publiczną kasę... Jako, że burmistrz Ordon posiada większość w radzie zgoda na zaciągnięcie zobowiązania w wymienionej kwocie została przyznana.
Rodzi się więc pytanie o co tutaj właściwie chodzi. Gwałtowne działanie, pozbawione planu i brak rzetelnej informacji dotyczącej projektu musi budzić poważne zastrzeżenia.
W trakcie dyskusji na sesji Rady Miejskiej radna Janina Lubera (Ratusz) zaproponowała aby kierownictwo urzędu miasta oraz radni zadeklarowali się, że po uwtorzeniu spółki / towarzystwa zajmującego się budową bloku nikt z nich oraz ich rodzin nie będzie w tej spółce/towarzystwie pracował. Oprócz radnych z opozycji nikt z obecnych na sesji takiej deklaracji nie złożył (odmówili złożenia podpisów).
www.infonowadeba.pl
Główny problem polega na tym, że władze miasta nie potrafią udzielić odpowiedzi na szereg kluczowych pytań dotycząchych planowanej inwestycji. Przede wszystkim nie wiemy dokładnie jak Gmina zamierza budować ten blok. Mówi się o utworzeniu nowej spółki miejskiej (m.in. Towarzystwa Budownictwa Społecznego). A nowa spółka to wiadomo. Kolejne stanowiska, kolejne posadki i kolejne koszty którymi zostaną obarczeni ( a jakże! ) podatnicy.
Burmistrz nie potrafi zagwarantować, że w bloku budowanym przez Gminę lub jej spółkę mieszkania będą tańsze niż w obiektach budowanych przez prywatnych przedsiębiorców. A jeśli będą droższe to czy nie należy pójść inną drogą? Wariantów jest przecież kilka. Czy chociażby z tego powodu nie należało do tego tematu podejść naprawdę poważnie?
Ponadto:
Radni nie dowiedzieli się kiedy proponowane przez burmistrza Towarzystwo Budownictwa Społecznego będzie powołane, jak będzie zarządzane, jaki będzie sposób naliczania czynszu oraz jakie będą zasady najmu. Kolejne pytania bez odpowiedzi to: jaka dokładnie ilość mieszkań będzie pod sprzedaż, a jaka pod wynajem.
Mimo braku podstawowych informacji burmistrz zwrócił się do Rady Miejskiej aby ta dała mu 70 000 tysięcy złotych na sporządzenie dokumentacji technicznej budynku... Nie wiemy na jakich zasadach mamy budować ale mamy wydać publiczną kasę... Jako, że burmistrz Ordon posiada większość w radzie zgoda na zaciągnięcie zobowiązania w wymienionej kwocie została przyznana.
Rodzi się więc pytanie o co tutaj właściwie chodzi. Gwałtowne działanie, pozbawione planu i brak rzetelnej informacji dotyczącej projektu musi budzić poważne zastrzeżenia.
W trakcie dyskusji na sesji Rady Miejskiej radna Janina Lubera (Ratusz) zaproponowała aby kierownictwo urzędu miasta oraz radni zadeklarowali się, że po uwtorzeniu spółki / towarzystwa zajmującego się budową bloku nikt z nich oraz ich rodzin nie będzie w tej spółce/towarzystwie pracował. Oprócz radnych z opozycji nikt z obecnych na sesji takiej deklaracji nie złożył (odmówili złożenia podpisów).
www.infonowadeba.pl
wtorek, 13 sierpnia 2013
Zagrożone ujęcie wody. Kto straszył a kto mydlił oczy?
Od kilku lat mówię i piszę na temat problemów z zanieczyszczeniami jakie występują na nowodębskim ujęciu wody. Poruszałem także ten temat w swoich wystąpieniach na sesjach Rady Miejskiej. Wielokrotnie próbowano zniechęcić mnie do zajmowania się tą kwestią mówiąc, że rozsiewam "plotki", że żadnego zanieszczyszczenia nie ma, i że generalnie wszystko jest tak jak być powinno a ja nie mam prawa "straszyć" ludzi...
JAK TO? TO JEDNAK JEST JAKIŚ PROBLEM? - zaczynają pytać ździwieni mieszkańcy. Owszem! I sprawa jest bardzo poważna!
Czyj sukces?
Przyjdzie nam za to zapłacić
Tymczasem nagle w lokalnych mediach jak grom z jasnego nieba gruchnęła informacja, że "naukowcy z AGH" znaleźli "sposób", który pozwala wyeliminować groźne związki tri i tetrachloroetenu z wód podziemnych. Skuteczność owej metody oszacowano na prawie 90%.
JAK TO? TO JEDNAK JEST JAKIŚ PROBLEM? - zaczynają pytać ździwieni mieszkańcy. Owszem! I sprawa jest bardzo poważna!
Ślady niebezpiezpiecznych związków w nowodębskich złożach wykryto w 2009 roku. Na początku 2010 roku za sprawą portalu InfoNowaDeba.pl informacja ta przedostała się do opinii publicznej. To właśnie wtedy na zorganizowanej konferencji prasowej burmistrz Wiesław Ordon uspokajał, że "woda w Nowej Dębie jest bardzo dobrej jakości", po czym po pytaniu z mojej strony przyznał, że "są problemy ze złożem".
Wiedziałem wówczas także, że nowodębski samorząd przymierza się do kupna ujęcia wody od Agencji Rozwoju Przemysłu, która swego czasu za stare ujęcie proponowała gminie kwotę 2,2 mln złotych. Jaki interes miałaby Gmina w kupowaniu starego i zagrożonego ujęcia? Wydać miliony złotych na kupno po to by za chwilę wydać kolejne na remont? Przecież to bez sensu.
Film: Nagranie sporządzono przed wykupieniem przez Gminę ujęcia wody. Padają na nim pytania o stan jakości wody, oraz problemy ze złożem. Nagranie z marca 2010 roku.
Oczywiste jest, że bardziej ekonomiczne byłoby zmuszenie właściciela do modernizacji ujęcia. Należy w tym miejscu przypomnieć, że Agencja Rozwoju Przemysłu nie jest podmiotem prywatnym lecz jest spółką skarbu państwa i wystarczyło sięgnąć po odpowiednie instrumenty ( w tym chociażby zaangażowanie parlamentarzystów, mediów itp.) by skłonić ARP do zajęcia się tematem. Jestem przekonany, że przy właściwym rozegraniu tematu zostałby odniesiony sukces tak jak miało to miejsce chociażby w przypadku wstydliwej sprawy z peronem, czy też pozyskiwaniem środków na dokończenie budowy basenu.
Czyj sukces?
Tymczasem rządzący "Nasz Samorząd" z Wiesławem Ordonem na czele zadecydowali o kupnu ujęcia wody za kwotę 1,2 mln złotych co burmistrz określił mianem "suckesu negocjacyjnego". Owszem sukces był! Ale nie nasz! Domyślam się, że panowie którzy sprzedali nam to ujęcie za powyższą kwotę po wszystkim otworzyli szampana z radości. Dla Nowej Dęby była to PORAŻKA NEGOCJACYJNA. Bo owo ujęcie JEŻELI JUŻ powinno zostać przejęte za symboliczną złotówkę.
Niemniej w papierowym i internetowym infonowadeba.pl dalej cisnąłem ten temat. Wszak sprawa ta znajduje się w katalogu żywotnych interesów naszej gminy i nie można udawać, że problemu nie ma, a samo wydanie kasy na zakup niczego poza sytuacją budżetu nie zmienia. Pod naciskiem władze scedowały obowiązek stworzenia modernizacji ujęcia na PGKiM (sic!!!) ... Każdy kto spojrzy na strukturę organizacyjną miejskiej spółki szybko zorientuje się że nie posiada ona możliwości skonstruowania tak zaawansowanego projektu i że bez pomocy i aktywnego zaangażowania UMiG nie zostanie on napisany prawidłowo. I tak też się stało! Projekt PGKiM przepadł z powodu braków formalnych a wraz z nim kilka milionów złotych dla naszeg gminy (pisałem o tym na portalu).
Przyjdzie nam za to zapłacić
Dzisiaj możemy przeczytać o wielkim sukcesie i o tym, że gmina będzie pisała projekt na modernizacje ujęcia. Chyba z grzeczności pominęto, że kolejny... Przypominam o tym byśmy mieli pełną świadomość jak wyglądała cała historia z ujęciem i byśmy mogli wiedzieć czy "Ostapko straszył" czy może inni, "starsi i mądrzejsi" MYDLILI LUDZIOM OCZY udając, że nic złego się nie dzieje.
Tak czy owak czekają nas kolejne koszty. Duuuuuuuuuuże koszty.
Tak czy owak czekają nas kolejne koszty. Duuuuuuuuuuże koszty.
wtorek, 6 sierpnia 2013
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Mieszkańcy pytają o worki na śmieci
Od jednego z mieszkańców otrzymałem e-mail następującej treści:
Proponuję abyście zajęli się sprawą na dzisiaj jak najbardziej aktualną. Sprawą segregacji śmieci. Zaczyna się drugi miesiąc nowej uchwały Rady Miasta, a tu dalej nie ma worków do segregacji śmieci. Dzwoniłem do PGKiM i usłyszałem odpowiedź, że nie wiadomo kiedy będą worki bo tyle firm zamówiło że nie wiadomo kiedy otrzmamy worki. Narazie mieszkańcy mają pakować i segregowac do czego się da (słowa pani z PGKiM) . Miasto nie jest przygotowane na nowa ustawę. Jak nie jestem przygotowany do egzaminu to nie podchodzę
W tej sprawie zwróciłem się z prośbą o wyjaśnienia do prezesa Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Nowej Dębie, które jest odpowiedzialne za dostarczenie worków.
Odpowiedź udzielona drogą elektroniczną przez prezesa PGKiM p. Antoniego Kapuste:
Gmina Nowa Dęba rozstrzygnęła przetarg nieograniczony na na odbiór, transport i zagospodarowanie odpadów komunalnych z terenu Gminy Nowa Dęba w dniu 21 czerwca br., a z datą 26 czerwca PGKiM Sp. z o.o. podpisało umowę na ten zakres usługi. W dniu 28.06 Spółka złożyła zmówienia na produkcję pięciu kolorów worków na odpady gromadzone selektywnie z nadrukiem danych teleadresowych Spółki. Termin realizacji zlecenia był przewidywany na 30 dni. W pierwszej połowie lipca Spółka dostarczyła mieszkańcom sołectw i osiedli worki będące na stanie magazynu Spółki w kolorach żółtym – plastik, zielonym – szkło, niebieskim – papier, z nadrukiem logo i danych teleadresowych PGKiM Sp. z o.o. W drugiej połowie lipca i do tej pory zaopatrujemy mieszkańców tych nieruchomości w worki koloru żółty – plastik, zielony – szkło, niebieski – papier lecz bez nadruków z danymi odbierającego odpady (PGKiM) – dostępne na rynku w hurtowniach. Ponadto przekazujemy worki bez jakichkolwiek nadruków w kolorach niebieskim i czarnym. Jednocześnie przekazaliśmy mieszkańcom informacje, że wszystkie wystawione odpady segregowane zostaną odebrane, niezależnie od rodzaju worka lub innego opakowania, w jakich zostaną wystawione.
Worki z nadrukiem logo, danymi Spółki i instrukcją określającą rodzaj odpadów na które są przeznaczone, według informacji uzyskanych od producenta, będą przez Spółkę rozdawane właścicielom nieruchomości, (w czterech/pięciu rodzajach i kolorach) przy okazji odbioru odpadów segregowanych (według harmonogramu) począwszy od 13 sierpnia br.
Opóźnienie w produkcji worków wynikło ze zbyt późnego zamówienia, a jednoczesnym bardzo dużym zapotrzebowaniem na worki w miesiącu lipcu, a co jest związane z natłokiem zamówień na worki u wszystkich producentów w kraju.
Proszę o zrozumienie, że Spółka nie była zainteresowana zakupem worków na zapas w maju lub czerwcu, gdyż w tycz czasie niewiele wiedziano na temat SIWZ przetargu i na temat dodatkowych grup odpadów gromadzonych selektywnie, a po 26 czerwca już był za późno aby na czas zdobyć odpowiednią ilość worków.
czwartek, 1 sierpnia 2013
środa, 31 lipca 2013
Referendum nie będzie
Jak się okazało inicjatorzy akcji referendalnej nie zebrali wystarczającej liczby podpisów co oznacza, że cała inicjatywa zakończyła się fiaskiem.
W mojej opinii zabrakło umiejętnej kampanii referendalnej. Niestety organizatorzy referendum nie wyszli do ludzi licząc na to, że chwilowy medialny szum i aktywność w internecie sprawi, że mieszkańcy sami przyślą im podpisy. Tak to jednak nie działa. Do ludzi trzeba wyjść i rozmawiać z nimi, czego organizatorzy nie zrobili ( poza jednym spotkaniem na hali sportowej).
Nie wiem więc czy inicjatorzy referendum byli tak nawini , czy też po prostu ich zapał do waki wyczerpał się już na samym początku wyścigu. Bo w teorie jakoby Janusz Markowicz celowo ropoczął akcje referendalną po to by ją sabotować i w ten sposób wzmocnić Wiesława Ordona wierzyć nie chcę, bo to bardzo źle by świadczyło o kondycji nowodębskiego samorządu.
W mojej opinii zabrakło umiejętnej kampanii referendalnej. Niestety organizatorzy referendum nie wyszli do ludzi licząc na to, że chwilowy medialny szum i aktywność w internecie sprawi, że mieszkańcy sami przyślą im podpisy. Tak to jednak nie działa. Do ludzi trzeba wyjść i rozmawiać z nimi, czego organizatorzy nie zrobili ( poza jednym spotkaniem na hali sportowej).
Nie wiem więc czy inicjatorzy referendum byli tak nawini , czy też po prostu ich zapał do waki wyczerpał się już na samym początku wyścigu. Bo w teorie jakoby Janusz Markowicz celowo ropoczął akcje referendalną po to by ją sabotować i w ten sposób wzmocnić Wiesława Ordona wierzyć nie chcę, bo to bardzo źle by świadczyło o kondycji nowodębskiego samorządu.
Tak czy owak kolejne referendum - wybory - będą w przyszłym roku i one będą prawdziwym probieżem poparcia zarówno dla rządzych jak i opozycji.
poniedziałek, 29 lipca 2013
poniedziałek, 22 lipca 2013
TSM rozmważy montaż kamer na Osiedlu Północ
Po zuchwałych kradzieżach samochodów na prośbę mieszkańców, przewodniczący Klubu Radnych Ratusz Marek Ostapko zwrócił się z pytaniem do Tarnobrzeskiej Spółdzielni Mieszkaniowej o możliwość montażu monitoringu na osiedlu w celu zwiększenia bezpieczeństwa. Poniżej odpowiedź Zarządu TSM:
------------------------------------
Tarnobrzeska Spółdzielnia Mieszkaniowa w Tarnobrzegu pragnie Pana poinformować, że mając na uwadze dobro i bezpieczeństwo mieszkańców w najbliższym czasie w ramach prowadzonych prac modernizacyjno-inwestycyjnych na sieci teletechnicznej należącej do TSM, przeanalizuje wprowadzenie monitoringu na osiedlach administrowanych przez Spółdzielnię.
Pragniemy zaznaczyć,że taka inwestycja wymaga czasu, oraz wiąże się z dużymi nakładami finansowymi (pozwolenia, projekty, ułożenie światłowodów, sprzęt do rejestrowania zdarzeń itp.). Ponadto do stworzenia profesjonalnej i sensownej siatki monitoringu potrzebne jest zgoda i zaangażowanie finansowe innych właścicieli, bądź zarządców sąsiednich terenów.
Dziękując za zainteresowanie tym tematem, oraz ciesząc się że nie jesteśmy osamotnieni w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców, dołożymy wszelkich starań by temat monitoringu został jak najszybciej pozytywnie sfinalizowany.
Z poważaniem:
Zarząd Tarnobrzeskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
w Tarnobrzegu
------------------------------------
Dziękujęmy Zarządowi TSM za szybką i rzeczową odpowiedź w tej sprawie.
Tarnobrzeska Spółdzielnia Mieszkaniowa w Tarnobrzegu pragnie Pana poinformować, że mając na uwadze dobro i bezpieczeństwo mieszkańców w najbliższym czasie w ramach prowadzonych prac modernizacyjno-inwestycyjnych na sieci teletechnicznej należącej do TSM, przeanalizuje wprowadzenie monitoringu na osiedlach administrowanych przez Spółdzielnię.
Pragniemy zaznaczyć,że taka inwestycja wymaga czasu, oraz wiąże się z dużymi nakładami finansowymi (pozwolenia, projekty, ułożenie światłowodów, sprzęt do rejestrowania zdarzeń itp.). Ponadto do stworzenia profesjonalnej i sensownej siatki monitoringu potrzebne jest zgoda i zaangażowanie finansowe innych właścicieli, bądź zarządców sąsiednich terenów.
Dziękując za zainteresowanie tym tematem, oraz ciesząc się że nie jesteśmy osamotnieni w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców, dołożymy wszelkich starań by temat monitoringu został jak najszybciej pozytywnie sfinalizowany.
Z poważaniem:
Zarząd Tarnobrzeskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
w Tarnobrzegu
Dziękujęmy Zarządowi TSM za szybką i rzeczową odpowiedź w tej sprawie.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Nie ma ciepła - jest smród. Każą nam za to płacić.
Rok 2013. Wielka Sobota. Po godzinie 23.00 pod jeden z bloków podjeżdża szambowóz z PGKiM. Pracownicy miejskiej spółki opróżniają nieczystości. Robią to nie pierwszy i nie ostatni raz i nie tylko przy tym jednym bloku. Gdy robią to zbyt rzadko, w mieszkaniach zaczyna śmierdzieć...
Oto gdy piszę te słowa (sobota, 13.30) pod mój blok znów podjechała ekipa z PGKiM, bo znowu śmierdzi a śmierdzi i śmierdzieć będzie, bo kanalizacja ze starości padła.
Panie Ordon! Czy jest kanalizacja w mieście? Jest ale cała do wymiany.
Zdjęcie wykonane przy ulicy Rzeszowskiej. Pracownicy PGKiM muszą opróżniać te "przyblokowe szamba" bo stara kanalizacja nie funkcjonuje prawidłowo.
Rok 2013. Kwiecień. Dalszy ciąg zimy. Okazuje się, że w wielu blokach nie ma ciepła. Przyczyna: nie grzeją, jakaś awaria. Nie pierwsza i zapewne nie ostatnia. Efekt: nerwy rozgrzewają zezłoszczonych mieszkańców do czerwoności.
Rok 2013. Mieszkańcy wielu bloków otrzymują informacje o tym, że muszą dopłacić za ciepło po kilkaset złotych. Miało być tanio i ekologicznie a jest drogo i do d***y.
Planty i „Koziołek”. Zlecenie warte kilka milionów złotych finansowane z tzw. „środków europejskich” i kredytów, wykonywane jest w mrozie, śniegu, błocie oraz ogromnym bałaganie. Co z tego będzie wie każdy kto chociaż odrobinę ma wyobraźni. Nie trzeba być fachowcem od budownictwa. Sądząc po wypowiedziach mieszkańców, opinia na temat tej budowy jest jednoznaczna, nie do przytoczenia tutaj. Określenia nie mieszczą się w ogólnie przyjętych normach.
Zobacz także tekst: Idzie zima, czas się wziąć za robotę!
Smród, bieda i długi
Mamy stare wodociągi i starą kanalizację, wymagające pilnej przebudowy. Mamy problemy z ujęciem wody i jak się ostatnio okazuje także z ogrzewaniem. Gmina jest poważnie zadłużona a na mieszkańców nakłada się kolejne opłaty. Tymczasem rządząca ekipa inwestuje w propagandę (nowa strona www, kolejne „Nasze Sprawy”), zaciąga kolejne kredyty i pożyczki by budować WILLE SZATNIOWE we wsiach i „rewitalizować” planty i Koziołka...
„Tyle się buduje”
Są tacy, których to cieszy. Oni klaszczą i mówią żeby się nie czepiać „bo taki dobry burmistrz” bo „tyle się buduje”... Mało kto pyta: a za co? Mało kto zdaje sobie sprawę że kolejne podwyżki różnych opłat to konsekwencja tej pseudopolityki. Klaszczą by za chwilę narzekać że muszą wydawać coraz więcej pieniędzy na kolejne obciążenia fiskalne...
Wszyscy miłośnicy tej radosnej twórczości na kredyt powinni sobie odpowiedzieć na dwa zasadnicze pytania: Czy remont plantów i Koziołka to dzisiaj najpoważniejsza potrzeba naszej gminy? Czy to właśnie w te „zimowe roboty budowlane” trzeba było wpakować miliony złotych???
I rzecz w tym najważniejsza, że gdy przyjdzie budować wodociągi i kanalizację w mieście, trzeba będzie niszczyć parkingi, chodniki, które się wybudowało, przestawiać nowe lampy (co już w koziołku Matołku się robi). Pytanie tylko, kto tak robi i czy stać jest nas na to?
Banki przyjdą po swoje – za co rozwiążemy realne problemy gminy?
Za chwilę za to wszystko zostanie wystawiony duży rachunek bo przyjdzie czas spłaty tych kredytów. Ludzi ubywa, a więc z kieszeni każdego mieszkańca trzeba będzie „wyrwać” więcej pieniędzy. Jesteśmy w sytuacji w której nasza wspaniała władza zaciągają w imieniu nas wszystkich „kredyt na spłatę kredytu”. I każdy komu wydaje się, że można to ciągnąć w nieskończoność niech popatrzy na Grecje czy Cypr.
Na koniec symboliczne zdjęcia. Oto „odremontowany” dom kultury...
Tak wygląda taras odnowionego domu kultury. Jeszcze nie spłacony a już się sypie
Nabrać kredytów i wydać pieniądze każdy potrafi. Ale dobrze poprowadzic inwestycje trzeba umieć. Nikt nie jest specjalistą w każdej dziedzinie, od tego ma się fachowców, chyba, że TEN KTOŚ za takiego się uważa a to już jest inna sprawa. Jeśli nie jest się specjalistą to należy wokół siebie zgromadzić fachowców którzy będą dbać o ład i porządek a nie bezmyślnych klakierów. W przeciwnym razie mamy to co widać na zdjęciach. PANIE Burmistrzu! Pogratulować sukcesu!
Marek Ostapko
Gminy walczą o młodych. A Nowa Dęba? Robi planty w śniegu...
Co władze Nowej Dęby zrobiły aby zatrzymać odpływ młodych ludzi z naszej gminy ? Czy stworzyły jakiś program który pozwoliłby osiedlić się młodym rodzinom w naszej gminie? Niestety na oba pytania nie ma pozytywnej odpowiedzi.
Dzięki ostatnim obradom Rady Miasta wiemy już dlaczego nasze władze nie podejmują tego typu działań. Wynika to z ich mentalności, która ujawniła się po tym gdy jeden z mieszkańców naszego miasta opowiadał o trudnościach jakie spotykają młode rodziny w naszym mieście.
W odpowiedzi burmistrz Wiesław Ordon powiedział, że sytuacje należy zmieniać na szczeblu "systemowym", dając tym samym do zrozumienia, że lokalny samorząd nie ma w tej materii pola do popisu.
Faktem jest, że w celu polepszenia sytuacji młodych ludzi w naszym kraju potrzeba zmian na płaszczyźnie systemowej, ale władza lokalna nie ma prawa uciekać od odpowiedzialności i chować głowy w piasek. Powinna tak dysponować swoim budżetem by prowadzić gminę do rozwoju, a nie zwijania się. W innych miejscowościach władze podejmują konkretne działania. Oto kilka przykładów:
-Osobom które zameldują się w Bolesławcu, woj. dolnośląskie, samorząd dopłaci 70 proc. do wartości mieszkania. Cena za 1 mkw. wynosi ok. 2750 zł, ale mieszkańcy będą musieli zapłacić jedynie 825 zł za mkw. Czynsz to koszt 12 zł za 1 mkw. Projekt realizowany jest przez spółkę TBS, ale po pięciu latach każdy z najemców może złożyć wniosek o przekształcenie mieszkania we własność. Jak podaje "DGP", zainteresowanie jest spore, już połowa mieszkań jest zajętych.
-W Krępicach w woj. pomorskim od października 2012 realizowany jest z unijnych środków program "Biznes dla młodych". Grupą docelową są młodzi w wieku 18-24 lata. Zaoferowano już szkolenia dla 36 osób, które mają prawo do uzyskania bezzwrotnej pożyczki na prowadzenie własnej działalności. Maksymalnie do 40 tys. złotych. Do tego dostaną wsparcie pomostowe w wysokości 1,5 tys. zł miesięcznie na finansowanie bieżących kosztów przez pierwsze pół roku. Młodzi ludzie mają pełną swobodę w wydawaniu otrzymywanych pieniędzy. Program ma trwać do sierpnia 2014 roku.
-Głośno było też o pomyśle burmistrza Dobrego Miasta z Warmii. Proponował przekazywanie działek pod budowę na preferencyjnych warunkach. Grupą docelową miały być osoby do 35. roku życia, które mieszkałyby w gminie przez kolejne pięć lat. Niestety realizację projektu uniemożliwiają przepisy ustawy o gospodarce gruntami. Burmistrz nie poddaje się i o pomoc poprosił polityków z PSL. Według informacji "DGP" klub wciąż pracuje nad projektem.
Źródło: wp.pl
Jak widać zmiany na szczeblu lokalnym są możliwe. Trzeba jednak CHCIEĆ, a nie zasłaniać się trudnościami systemowymi. Trudności systemowe są wszędzie, ale jakoś inni włodarze dwoją się i troją by zatrzymać młodych ludzi w swoich gminach. A w Dębie? Umywa się ręce, odwraca głowę i udaje że problemu nie ma...
Jeśli się nie ma pomysłu i chęci do działania to nie należy się pchać do władzy.
Najważniejsze są planty i koziołek
Niestety. Zamiast inwestowania w tworzenie warunków pod rozwój ekonomiczny, władze gminy skupiają się na ładowaniu środków publicznych w tematy gwarantujące wyborczy poklask... Pomysł opozycji o utworzeniu "Stref inwestycyjnych" w Nowej Dębie zgłoszony w propozycjach do budżetu nie wzbudził ŻADNEGO zainteresowania decydentów. Od czasu złożenia propozycji do budżetu minęło już pół roku i po dzień dzisiejszy nie zadano pytania na czym ten pomysł miałby polegać. Nie dowiedziawszy się nawet, co kryje się za tym pomysłem nie wpisano go do budżetu. To pokazuje nastawienie ekipy rządzącej: Mówcie sobie co chcecie ale to my mamy większość i basta.
Nie robi się nic by pomóc młodym rodzinom w znalezieniu swojego domu. 100 rodzin czeka w kolejce na własne mieszkanie a gmina nie kiwnęła palcem aby rozwiązać ten problem. Głosy opozycji o potrzebie rozwoju budownictwa komunalnego nie interesują naszej władzy, dla której największą potrzebą ostatniej kadencji jest "zimowa inwestycja" na plantach i w koziołku.... Za miliony złotych z kredytów i tzw. "środków unijnych".
Tymczasem trwa kolejna fala emigracji młodego pokolenia. Kto spłaci te wszystkie długi gdy z naszej miejscowości wyjadą osoby w wieku produkcyjnym? Biedni emeryci i renciści , czy może osoby zmuszone z korzystania z pomocy opieki społecznej?
Marek Ostapko
(Źródło: infonowadeba.pl)
Dzięki ostatnim obradom Rady Miasta wiemy już dlaczego nasze władze nie podejmują tego typu działań. Wynika to z ich mentalności, która ujawniła się po tym gdy jeden z mieszkańców naszego miasta opowiadał o trudnościach jakie spotykają młode rodziny w naszym mieście.
W odpowiedzi burmistrz Wiesław Ordon powiedział, że sytuacje należy zmieniać na szczeblu "systemowym", dając tym samym do zrozumienia, że lokalny samorząd nie ma w tej materii pola do popisu.
Faktem jest, że w celu polepszenia sytuacji młodych ludzi w naszym kraju potrzeba zmian na płaszczyźnie systemowej, ale władza lokalna nie ma prawa uciekać od odpowiedzialności i chować głowy w piasek. Powinna tak dysponować swoim budżetem by prowadzić gminę do rozwoju, a nie zwijania się. W innych miejscowościach władze podejmują konkretne działania. Oto kilka przykładów:
-Osobom które zameldują się w Bolesławcu, woj. dolnośląskie, samorząd dopłaci 70 proc. do wartości mieszkania. Cena za 1 mkw. wynosi ok. 2750 zł, ale mieszkańcy będą musieli zapłacić jedynie 825 zł za mkw. Czynsz to koszt 12 zł za 1 mkw. Projekt realizowany jest przez spółkę TBS, ale po pięciu latach każdy z najemców może złożyć wniosek o przekształcenie mieszkania we własność. Jak podaje "DGP", zainteresowanie jest spore, już połowa mieszkań jest zajętych.
-W Krępicach w woj. pomorskim od października 2012 realizowany jest z unijnych środków program "Biznes dla młodych". Grupą docelową są młodzi w wieku 18-24 lata. Zaoferowano już szkolenia dla 36 osób, które mają prawo do uzyskania bezzwrotnej pożyczki na prowadzenie własnej działalności. Maksymalnie do 40 tys. złotych. Do tego dostaną wsparcie pomostowe w wysokości 1,5 tys. zł miesięcznie na finansowanie bieżących kosztów przez pierwsze pół roku. Młodzi ludzie mają pełną swobodę w wydawaniu otrzymywanych pieniędzy. Program ma trwać do sierpnia 2014 roku.
-Głośno było też o pomyśle burmistrza Dobrego Miasta z Warmii. Proponował przekazywanie działek pod budowę na preferencyjnych warunkach. Grupą docelową miały być osoby do 35. roku życia, które mieszkałyby w gminie przez kolejne pięć lat. Niestety realizację projektu uniemożliwiają przepisy ustawy o gospodarce gruntami. Burmistrz nie poddaje się i o pomoc poprosił polityków z PSL. Według informacji "DGP" klub wciąż pracuje nad projektem.
Jak widać zmiany na szczeblu lokalnym są możliwe. Trzeba jednak CHCIEĆ, a nie zasłaniać się trudnościami systemowymi. Trudności systemowe są wszędzie, ale jakoś inni włodarze dwoją się i troją by zatrzymać młodych ludzi w swoich gminach. A w Dębie? Umywa się ręce, odwraca głowę i udaje że problemu nie ma...
Jeśli się nie ma pomysłu i chęci do działania to nie należy się pchać do władzy.
Najważniejsze są planty i koziołek
Niestety. Zamiast inwestowania w tworzenie warunków pod rozwój ekonomiczny, władze gminy skupiają się na ładowaniu środków publicznych w tematy gwarantujące wyborczy poklask... Pomysł opozycji o utworzeniu "Stref inwestycyjnych" w Nowej Dębie zgłoszony w propozycjach do budżetu nie wzbudził ŻADNEGO zainteresowania decydentów. Od czasu złożenia propozycji do budżetu minęło już pół roku i po dzień dzisiejszy nie zadano pytania na czym ten pomysł miałby polegać. Nie dowiedziawszy się nawet, co kryje się za tym pomysłem nie wpisano go do budżetu. To pokazuje nastawienie ekipy rządzącej: Mówcie sobie co chcecie ale to my mamy większość i basta.
Nie robi się nic by pomóc młodym rodzinom w znalezieniu swojego domu. 100 rodzin czeka w kolejce na własne mieszkanie a gmina nie kiwnęła palcem aby rozwiązać ten problem. Głosy opozycji o potrzebie rozwoju budownictwa komunalnego nie interesują naszej władzy, dla której największą potrzebą ostatniej kadencji jest "zimowa inwestycja" na plantach i w koziołku.... Za miliony złotych z kredytów i tzw. "środków unijnych".
Tymczasem trwa kolejna fala emigracji młodego pokolenia. Kto spłaci te wszystkie długi gdy z naszej miejscowości wyjadą osoby w wieku produkcyjnym? Biedni emeryci i renciści , czy może osoby zmuszone z korzystania z pomocy opieki społecznej?
Marek Ostapko
(Źródło: infonowadeba.pl)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








