„ Nie trzeba kłaniać się okolicznościom, a prawdom kazać, by za drzwiami stały” Norwid
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Gminny rzeczoznawca w sprawie plant: Rozwalić to i wybudować od nowa
Rzeczoznawca
wynajęty przez Gminę do realizacji programu naprawczego wartej 5,5 mlna
złotych fuszerki w centrum miasta w rozmowie z TVP Rzeszów mówiąc o
murkach powiedział: “[Wykonawca] twierdzi, że to nie jego wina, że
ciężko, że to jest dużo roboty. że to jest trudne do wykonania. To jest
prosta sprawa! Buldożery, łomy młoty i rozwalić to i wybudować od nowa“.
Poniżej zamieszczamy skrócony zapis audycji telewizyjnej oraz nagranie jakie zostało wyemitowane w TVP Rzeszów.
LEKTOR: Urząd
Marszałkowski zmniejszył o 133 tysiące złotych dotację na rewitalizację
centrum Nowej Dęby. Okazało się, że firma wykonująca prace budowlane
dopuściła się szeregu uchybień czyli po prostu zrobiła fuszerkę.
Kontrola rozpoczęła się od ekspertyzy jednego z radnych, który zauważył
usterki i postanowił zareagować nawet na własny koszt.
TVP RZESZÓW:Eksperci z Rzeszowa stwierdzili między innymi , że płyty granitowe w reprezentacyjnej części centrum są źle ułożone, pękają, na dodatek są różnej jakości. Zauważyli że kostka brukowa nie trzyma się podłoża.
MAREK OSTAPKO: Moja ekspertyza była robiona metodami bezinwazyjnymi. Nie mieliśmy prawa wykonania odwiertów.
TVP RZESZÓW: Rzeczoznawcy nie pozostawili suchej nitki na firmie która budowała murki okalające centrum miasta.
ZYGMUNT ŻOŁĄDŹ: Była komisja odbiorowa w skład której wchodziłem ja, między innymi kierownik działu inwestycji, odpowiedzialny pracownik i inspektor nadzoru.
TVP RZESZÓW: Czy wtedy to było wszystko takie krzywe jak tu widać?
ZYGMUNT ŻOŁĄDŹ: No komisja tego nie zauważyła, nie zwróciła na to uwagi.
TVP RZESZÓW: Pan tego też nie widział?
ZYGMUNT ŻOŁĄDŹ:No niestety jakoś mi to umknęło
TVP RZESZÓW:Eksperci z Rzeszowa stwierdzili między innymi , że płyty granitowe w reprezentacyjnej części centrum są źle ułożone, pękają, na dodatek są różnej jakości. Zauważyli że kostka brukowa nie trzyma się podłoża.
MAREK OSTAPKO: Moja ekspertyza była robiona metodami bezinwazyjnymi. Nie mieliśmy prawa wykonania odwiertów.
TVP RZESZÓW: Rzeczoznawcy nie pozostawili suchej nitki na firmie która budowała murki okalające centrum miasta.
ZYGMUNT ŻOŁĄDŹ: Była komisja odbiorowa w skład której wchodziłem ja, między innymi kierownik działu inwestycji, odpowiedzialny pracownik i inspektor nadzoru.
TVP RZESZÓW: Czy wtedy to było wszystko takie krzywe jak tu widać?
ZYGMUNT ŻOŁĄDŹ: No komisja tego nie zauważyła, nie zwróciła na to uwagi.
TVP RZESZÓW: Pan tego też nie widział?
ZYGMUNT ŻOŁĄDŹ:No niestety jakoś mi to umknęło
URZĄD MARSZAŁKOWSKI TOMASZ LEYKO: Kontrola stwierdziła naruszenie ustawy o zamówieniach publicznych jak i również stwierdzono uchybienia w wykonaniu (…) Około 133 tysiące zostanie odjętych z dotacji.
TVP RZESZÓW: Dotacja może być jeszcze mniejsza o ile władze Nowej Dęby do końca czerwca nie usuną wszystkich usterek. Ich listę miasto przekazało firmie Flis, wykonawcy rewitalizacji. 30% prac wykonano. A reszta? (…) Tempo prac tak ocenia rzeczoznawca:
RZECZOZNAWCA Z. CHROBAK: Bo murki determinują całość robót. [Wykonawca] twierdzi, że to nie jego wina, że ciężko, że to jest dużo roboty. że to jest trudne do wykonania. To jest prosta sprawa! Buldożery, łomy młoty i rozwalić to i wybudować od nowa.
TVP RZESZÓW: O ile wykonawca nie usunie usterek w terminie. Miasto zrobi to na własny koszt. Wtedy jednak należności może dochodzić na drodze sądowej.
MATERIAŁ TVP RZESZÓW
środa, 11 czerwca 2014
RADIO RZESZÓW: Burmistrz kontra radny – spotkanie w sądzie
Burmistrz Nowej Dęby Wiesław
Ordon dowodził przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu, że jego dobra
osobiste zostały naruszone przez radnego tej gminy Marka Ostapko. Do
wytoczenia procesu radnemu skłonił burmistrza opublikowany na portalu
internetowym tekst autorstwa Ostapki pt. “Nielegalny transfer pond 1,3
mln zł. z kasy gminy”.
Chodzi o zatwierdzenie przez Wiesława Ordona
dokumentów finansowych do wypłaty za fakturę dla wykonawcy ścieżek
rekreacyjnych nad nowodębskim zalewem. Sposób wykonania i odbiór tej
inwestycji miejskiej już od kilku miesięcy radny głośno krytykuje nie
szczędząc ostrych sformułowań pod adresem burmistrza. Oskarża go
publicznie o niegospodarność, nie wywiązywanie się ze swoich obowiązków a
nawet działanie na szkodę gminy. Ostapko nagłośnił m.in.sprawę wadliwie
wykonanych prac nad zalewem oraz zamianę materiałów budowlanych,
skutkiem czego nowa ścieżka jest przebudowywana.
Burmistrz Ordon potwierdził przed sądem wadliwość tej
inwestycji jednak zaznacza, że nie miał tej wiedzy w chwili
zatwierdzania faktury do wypłaty. Dodał też, że warunkiem złożenia jego
podpisu pod dokumentami finansowymi była akceptacja inspektora nadzoru,
który tę inwestycję odebrał. Kwestię zamiany materiałów zgłosił
natomiast do prokuratury zaraz po tym jak wykazała to ekspertyza
budowlana. Sąd będzie procedował tę sprawę na kolejnym posiedzeniu, nie
podał jednak jego terminu.
wtorek, 10 czerwca 2014
Planty i Koziołek w Nowej Dębie będą remontowane od nowa
ECHO DNIA: Planty i Koziołek w Nowej Dębie będą remontowane od nowa
Podkarpacki Urząd Marszałkowski zalecił władzom Nowej Dęby przeprowadzenie audytu nieprawidłowości, jakie stwierdzono w czasie kontroli na zmodernizowanym Placu Koziołka i miejscowych Plantach. Na zlecenie gminy plan naprawczy przygotowało Stowarzyszenie Inżynierów. Naprawy mają potrwać do końca czerwca.
WYKAZALI NIEDOCIĄGNIĘCIA
Z informacji pokontrolnej Urzędu Marszałkowskiego dotyczącej przebudowy centrum Nowej Dęby wynika, że należy przeprowadzić szereg poprawek. Wybudowany za pięć i pół miliona złotych obiekt zawiera szereg wad, odstępstw od projektu i został wykonany w sposób budzący zastrzeżenia. Kontrolerzy wytknęli wady dotyczące nawierzchni z betonu asfaltowego, nawierzchni z płyt granitowych na przykład wykruszenia, pęknięcia, spoinowanie, ułożenie płyt niewłaściwą stroną, nawierzchni z kostki brukowej oraz murków betonowych.
Ponadto kontrolerzy zwrócili uwagę na nieprawidłowości przy prowadzeniu inwestycji. To braki w dokumentacji, niedopełnienie obowiązków w przygotowaniu specyfikacji technicznych. Stwierdzili także, że doszło do złamania prawa zamówień publicznych oraz zapisów umowy, jaką gmina zawarła z Urzędem Marszałkowskim.
PLAN NAPRAWCZY
Wobec stwierdzonych nieprawidłowości zalecono przygotowanie programu naprawczego. Program został już przygotowany i ma zostać wcielony w życie do 25 czerwca. – Na zlecenie gminy Stowarzyszenie Inżynierów przygotowało dokument, w którym wyznaczyło pewne tematy do poprawienia – mówi Wiesław Ordon, burmistrz Nowej Dęby. – To kwestia wymiany płyt granitowych na plantach i przed Samorządowym Ośrodkiem Kultury, które uległy zniszczeniu. To także potrzeba równomiernego rozłożeń tych płyt na całym terenie oraz wyrównanie murków, które miejscami są krzywe.
Stowarzyszenie opracowało sposób i technologie wykonania tych napraw. Obecnie wykonawca robót usuwa usterki w ramach prac gwarancyjnych. Przedstawiciel stowarzyszenia ocenią wykonane prace. – Jeżeli prace zostaną przez stowarzyszenie przyjęte, przygotujemy stosowny raport dla urzędu marszałkowskiego – tłumaczy burmistrz Ordon. – Wtedy urząd zdecyduje, czy rozliczy tę inwestycję.
Źródło: Echo Dnia
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140609/POWIAT0304/140608903
czwartek, 29 maja 2014
POLSKIE RADIO RZESZÓW: Próbował skorumpować radnego?
RADIO RZESZÓW: Prokuratura
Rejonowa w Tarnobrzegu prowadzi śledztwo w sprawie propozycji
korupcyjnej, jaką wykonawca inwestycji miejskich w Nowej Dębie miał
złożyć radnemu Markowi Ostapko.
Radny
szeroko nagłaśniał liczne nieprawidłowości dotyczące wykonania oraz
użytych materiałów w przebudowie nowodębskich Plant i Parku Koziołka –
Matołka za łączną kwotę 5,5 mln. zł. Przyczynił się w ten sposób m.in.
do wstrzymania wypłaty za te inwestycje – trzeciej transzy dotacji
unijnej w wysokości ponad jednego mln. zł. O niedoróbkach i zamianie
materiałów budowlanych informował Podkarpacki Urząd Marszałkowski,
władze Nowej Dęby, organa ścigania oraz media. Dlatego telefoniczną
ofertę od wykonawcy, który zaproponował mu pieniądze za bliżej
nieokreśloną usługę.
Marek
Ostapko potraktował jako próbę przekupstwa za zaprzestanie swoich
dalszych działań. Zarejestrował rozmowę i przekazał nagranie
prokuraturze. Składający radnemu propozycję przedsiębiorca odmówił nam
komentarza w tej sprawie.
wtorek, 27 maja 2014
TVP RZESZÓW: KONTROWERSYJNA PROPOZYCJA
TVP RZESZÓW:
Radny
z Nowej Dęby Marek Ostapko powiadomił prokuraturę o podejrzeniu
popełnienia przestępstwa o charakterze korupcyjnym. Stało się tak po
telefonie od przedsiębiorcy z Janowa Lubelskiego, którego firma
wcześniej remontowała centrum Nowej Dęby. Do jakości tych remontów radny
miał właśnie wiele zastrzeżeń i podnosił temat publicznie. Tym razem
wykonawca zadzwonił na jego prywatny numer telefonu oferując pieniądze
za bliżej nieokreśloną usługę. A radny rozmowę nagrał. Sprawa już otarła
się o urząd marszałkowski.poniedziałek, 19 maja 2014
Relacja z sobotniego “Uniwersytetu Latającego”
Nowodębianie
zapoznali się z lotniczymi zdjęciami obozu Lager Deba z 1944 roku.
Unikatowe fotografie zostały zaprezentowane podczas „Uniwersytetu
Latającego” Towarzystwa Ratusz, który miał miejsce w Samorządowym
Ośrodku Kultury.
W minioną sobotę (17 maja) odbyła się kolejna edycja „Uniwersytetu Latającego” organizowanego od 2008 roku przez Towarzystwo Ratusz: – Podczas naszych spotkań poruszamy tematy z różnych dziedzin od urbanistyki po sprawy społeczno-polityczne i historyczne. Gościliśmy między innymi profesorów: ś.p. Jerzego Przystawę i Andrzeja Zybertowicza, ale także redaktora Stanisława Michalkiewicza czy ks. Isakowicza-Zaleskiego – mówił na wstępie, organizator spotkania Marek Ostapko.
Brytyjskie fotografie Dęby
Tym razem prelegentem był urodzony w Nowej Dębie podporucznik Krzysztof Krząstek. Tutaj też ukończył szkołę podstawową i liceum. Studiował w szkole oficerskiej w Dęblinie. W chwili obecnej pełni służbę w Warszawie. Wolny czas poświęca między innymi na własne badania historyczne poświęcone lokalnej i regionalnej historii. W trakcie swoich poszukiwań natrafił na świeżo udostępniony zbiór brytyjskich zdjęć lotniczych, na których uwieczniony został teren Lager Deba.
Podczas prelekcji podporucznik Krząstek przedstawił zgromadzonym informacje na temat operacji wojskowej w ramach której powstały zdjęcia; opisał parametry i właściwości samolotu który wykonywał zdjęcia; dokładnie na podstawie historycznych raportów wojskowych odtworzył przebieg lotu podczas którego wykonano zdjęcia Lager Deba. Następnie prezentując zgromadzone fotografie omówił znajdujące się na nich obiekty.
Nowa Dęba zasługuje na muzeum.
Po prezentacji zdjęć, w trakcie dyskusji w trakcie której podporucznik Krzysztof Krząstek zaproponował co można zrobić z tak wyjątkową kolekcją: – Jednym z pomysłów może być ustawienie tablic informacyjnych z tymi zdjęciami i opisem historycznym np. na szlaku ścieżek rowerowych. W lasach są już takie tablice poświęcone występującej w niej roślinności i zwierzynie. Warto w ten sposób zaprezentować także bogatą historie naszego terenu.- mówił. Następnie prelegent wyraził pogląd, że Nowa Dęba zasługuje na muzeum – Mimo iż jesteśmy młodym miastem mamy naprawdę bogatą historię i dlatego zasługujemy na muzeum. Wprawdzie co jakiś czas mówi się o powstaniu tzw „izby pamięci” ale muszę państwu powiedzieć, że to nie jest dobry pomysł. Mówiąc po żołniersku: W izbie to żołnierz śpi a przed izbą trzyma buty. W izbie nie poznaje się historii, tylko odpoczywa. Natomiast z szacunku do miasta trzeba mówić o muzeum i najlepszym miejscem do jego utworzenia byłby obiekt historyczny mający już własną legendę. Moim zdaniem idealnym miejscem jest willa pułkownika Szypowskiego zwana „paulusówką”. – dodał. Pomysł ten wzbudził zaciekawienie i uznanie zgromadzonych.
Zgodnie z zapowiedzią prelegenta jego
wystąpienie zostanie przedstawione na naszym portalu. Znajdą tam
państwo wszystkie opisy zaprezentowane podczas „Uniwersytetu
Latającego”, a także linki do materiałów historycznych.
W minioną sobotę (17 maja) odbyła się kolejna edycja „Uniwersytetu Latającego” organizowanego od 2008 roku przez Towarzystwo Ratusz: – Podczas naszych spotkań poruszamy tematy z różnych dziedzin od urbanistyki po sprawy społeczno-polityczne i historyczne. Gościliśmy między innymi profesorów: ś.p. Jerzego Przystawę i Andrzeja Zybertowicza, ale także redaktora Stanisława Michalkiewicza czy ks. Isakowicza-Zaleskiego – mówił na wstępie, organizator spotkania Marek Ostapko.
Brytyjskie fotografie Dęby
Tym razem prelegentem był urodzony w Nowej Dębie podporucznik Krzysztof Krząstek. Tutaj też ukończył szkołę podstawową i liceum. Studiował w szkole oficerskiej w Dęblinie. W chwili obecnej pełni służbę w Warszawie. Wolny czas poświęca między innymi na własne badania historyczne poświęcone lokalnej i regionalnej historii. W trakcie swoich poszukiwań natrafił na świeżo udostępniony zbiór brytyjskich zdjęć lotniczych, na których uwieczniony został teren Lager Deba.
Podczas prelekcji podporucznik Krząstek przedstawił zgromadzonym informacje na temat operacji wojskowej w ramach której powstały zdjęcia; opisał parametry i właściwości samolotu który wykonywał zdjęcia; dokładnie na podstawie historycznych raportów wojskowych odtworzył przebieg lotu podczas którego wykonano zdjęcia Lager Deba. Następnie prezentując zgromadzone fotografie omówił znajdujące się na nich obiekty.
Nowa Dęba zasługuje na muzeum.
Po prezentacji zdjęć, w trakcie dyskusji w trakcie której podporucznik Krzysztof Krząstek zaproponował co można zrobić z tak wyjątkową kolekcją: – Jednym z pomysłów może być ustawienie tablic informacyjnych z tymi zdjęciami i opisem historycznym np. na szlaku ścieżek rowerowych. W lasach są już takie tablice poświęcone występującej w niej roślinności i zwierzynie. Warto w ten sposób zaprezentować także bogatą historie naszego terenu.- mówił. Następnie prelegent wyraził pogląd, że Nowa Dęba zasługuje na muzeum – Mimo iż jesteśmy młodym miastem mamy naprawdę bogatą historię i dlatego zasługujemy na muzeum. Wprawdzie co jakiś czas mówi się o powstaniu tzw „izby pamięci” ale muszę państwu powiedzieć, że to nie jest dobry pomysł. Mówiąc po żołniersku: W izbie to żołnierz śpi a przed izbą trzyma buty. W izbie nie poznaje się historii, tylko odpoczywa. Natomiast z szacunku do miasta trzeba mówić o muzeum i najlepszym miejscem do jego utworzenia byłby obiekt historyczny mający już własną legendę. Moim zdaniem idealnym miejscem jest willa pułkownika Szypowskiego zwana „paulusówką”. – dodał. Pomysł ten wzbudził zaciekawienie i uznanie zgromadzonych.
Zdjęcia: Jacek Lubera
Kolejne odsłony „Uniwersytetu” w przygotowaniu !
RATUSZ
czwartek, 24 kwietnia 2014
piątek, 11 kwietnia 2014
ZALEW DO ROZBIÓRKI – ODTAJNIONO EKSPERTYZĘ
Cała
ścieżka spacerowa wybudowana wokół zalewu nadaje się do rozbiórki – tak
wynika z zapisów ekspertyzy wykonanej na zlecenie urzędu miasta. Powód?
Materiały jakie zastosowano nie nadają się do użytku.
KALENDARIUM WYDARZEŃ:
O
nieprawidłowościach nad zalewem piszemy od grudnia 2013 roku.
Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na błotnistość ścieżek spacerowych. Dziś
wiemy już, że władze miasta nie tylko zapłaciły wykonawcy za produkty
których nigdy nad zalewem nie wbudowano ( co innego jest na fakturze co
innego w rzeczywistości), ale także odebrały dzieło które nie nadaje się
do użytkowania.
Na
wczorajszym posiedzeniu komisji Gospodarki Przestrzennej i Inwestycji
wiceburmistrz Zygmunt Żołądź tłumaczył, że wykonawca zadeklarował iż
dokona wymiany ścieżek do 30 kwietnia. Zapewniał także, że termin
zakończenia robót nie będzie przedłużany. Na posiedzeniu komisji obecny
miał być także wykonawca inwestycji. Niestety z nieustalonych powodów
nie zjawił się w Urzędzie i nie odbierał telefonów od zastępcy
burmistrza… Burmistrz Żołądź wywodził również, że winę za wadliwe
materiały ponoszą kamieniołomy, nieprzygotowane na dostarczanie
odpowiedniej jakości surowca.
Sprawą nieprawidłowości podczas rewitalizacji zalewu zajmuje się prokuratura.
Fot: 16 stycznia burmistrz Wiesław Ordon i skarbnik Alicja Furgał
podpisali stosowną umowę z Samorządem Województwa Podkarpackiego na
dofinansowanie w wysokości ponad 1,16 mln zł.
Fot: W projekcie, umowie i na fakturach mowa o jest o Plazadurze. W
rzeczywistości nigdy nie zastosowano nad zalewem tego materiału.
KALENDARIUM WYDARZEŃ:
14.12.2013 – Tak się buduję w Nowej Dębie
23.01.2014 – SORRY! TAKIE MAMY MOLO !
30.01.2014 – Czy to błoto to Plazadur?
12.02.2014 – Burmistrz przyznał radnemu rację. Są problemy nad zalewem.
25.02.2014 – SKANDAL NAD ZALEWEM. SPRAWĄ ZAJMIE SIĘ PROKURATURA!
04.03.2014- NIELEGALNY TRANSFER PONAD 1,3 MLN ZŁOTYCH Z KASY GMINY? UJAWNIAMY DOKUMENTY!
02.04.2014 – TYGODNIK NADWIŚLAŃSKI: Tajne przez poufne.
środa, 2 kwietnia 2014
Tygodnik Nadwiślański: Tajne przez poufne
Władze gminy Nowa Dęba dysponują już ekspertyzą dotyczącą jakości i prawidłowości wykonania prac prowadzonych w ramach rewitalizacji okolic tamtejszego zalewu. Opozycyjni radni domagali się zaprezentowania jej podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Miasta. Do tego jednak nie doszło.
– Jakość wykonania tej inwestycji może mieć wpływ na otrzymanie lub nieotrzymanie przez gminę unijnej dotacji, dlatego uważam, że już dziś powinniśmy zająć się tym tematem. Nie powinniśmy z tym zwlekać – mówił radny Marek Ostapko (na zdjęciu z lewej), składając wniosek o wprowadzenie do porządku obrad punktu dotyczącego prezentacji treści ekspertyzy dotyczącej okolic zalewu. – Dodam, że już siódmego marca zwracałem się do urzędu o udostępnienie mi tego dokumentu w dniu jego otrzymania (dokument dotarł do Urzędu Gminy w dniu posiedzenia rady – red.). Nie wiem czy pan burmistrz przygotował dla mnie jego elektroniczną lub papierową kopię. W każdym razie myślę, że cała rada, zgromadzeni tutaj mieszkańcy i przedstawiciele prasy powinni zapoznać się z jego treścią.
– Mówiłem panu przed sesją, że to nie rada wnioskowała o sporządzenie tej ekspertyzy, a burmistrz, i to on powinien zapoznać się z nią w pierwszej kolejności. Później zrobimy spotkanie i przedstawimy ją państwu. Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby przyjąć taki scenariusz – komentował przewodniczący rady Wojciech Serafin, zapewniając, że radni niebędący w opozycji do burmistrza nie chcą zamiatać sprawy pod dywan.
Burmistrz Wiesław Ordon stwierdził natomiast, że zanim komukolwiek pokaże dokument, o zgodę na to poprosi prokuraturę. Ta prowadzi bowiem śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy rewitalizacji otoczenia zalewu.
M. Ostapko komentował, że słowa o konieczności konsultowania tego tematu z prokuraturą to bzdury. Przekonywał, że dokument nie jest tajny i nic nie stoi na przeszkodzie, aby rada mogła zapoznać się z jego treścią.
– Od grudnia czekaliśmy na jakiekolwiek wieści. Jest koniec marca, sesja będzie krótka i nie widzę problemu, który uniemożliwiałby przedstawienie nam tego dokumentu, jeśli nie jest on objęty jakąś klauzulą tajności. Może prawnik powinien się wypowiedzieć w tej sprawie – mówił radny Tomasz Licak, zaznaczając, że od lat czeka na właściwe zagospodarowanie terenu wokół zalewu i podchodzi do tego tematu bardzo emocjonalnie. (…)
Rafał Nieckarz
Więcej w papierowym wydaniu „TN”.
Źródło: http://tyna.info.pl/tajne-przez-poufne-2/
czwartek, 13 lutego 2014
BURMISTRZ PRZYZNAŁ RADNEMU RACJĘ. SĄ PROBLEMY Z ZALEWEM
Urząd Miasta zleci ekspertyzę jakości wykonania ścieżek spacerowych nad nowodębskim zalewem. O nieprawidłowościach na inwestycji wielokrotnie informował
burmistrzów radny Marek Ostapko – Nie pozwolę by zrobili z zalewem to samo co z plantami – zapewnia i dodaje – Nowodębski podatnik ma otrzymać produkt za jaki zapłacił, a nie gorszy!
16 grudnia 2013 roku Marek Ostapko zwrócił się o pisemną odpowiedź czy błoto nad zalewem jest tym czym powinno być. Niestety władze mimo obowiązku udzielenia odpowiedzi w terminie 14 dniowym, nie były w stanie udzielić wyjaśnień. Pytanie to powracało na styczniowych komisjach i sesji Rady Miejskiej, jednak burmistrzowie w dalszym ciągu nie potrafili odpowiedzieć na pytanie CZY BŁOTO NAD ZALEWEM TO PLAZADUR ? Dlatego 5 lutego 2014 roku Marek Ostapko złożył pisemny wniosek do burmistrza, którego treść zamieszczamy poniżej:
Po prawie 2 miesiącach zajęli się tematem
W dniu dzisiejszym na stronie Urzędu Miasta burmistrz Zygmunt Żołądź ogłosił, że ścieżki spacerowe „budzą niepokój” wobec czego w najbliższych dniach zostanie zlecona ekspertyza mająca na celu wyjaśnienie sprawy. - Nie wiem czy w ramach zapewnienia maksymalnego obiektywizmu skorzystano z mojej sugestii,aby podmiot badający zalew został wskazany przez niezależne gremium. - mówi radny Marek Ostapko.
W dniu dzisiejszym na stronie Urzędu Miasta burmistrz Zygmunt Żołądź ogłosił, że ścieżki spacerowe „budzą niepokój” wobec czego w najbliższych dniach zostanie zlecona ekspertyza mająca na celu wyjaśnienie sprawy. - Nie wiem czy w ramach zapewnienia maksymalnego obiektywizmu skorzystano z mojej sugestii,aby podmiot badający zalew został wskazany przez niezależne gremium. - mówi radny Marek Ostapko.
Faktem jest, że pośrednio władze odniosły się do wniosku radnego także w odniesieniu do inspektora nadzoru. Zygmunt Żołądź stwierdził: „Ustalamy również z radcą prawnym, czy inspektor nadzoru należycie wypełnił do tej pory swoje obowiązki. Poinformowaliśmy również Wykonawcę o podjętych krokach.„ Przypomnijmy, że jest to ten sam inspektor który nadzorował wykonanie plant i „Koziołka”.
W ramach partycypacji
-Zwróciłem się do władz miasta z kolejnym wnioskiem, iż jako osoba która pierwsza zauważyła liczne nieprawidłowości, chciałbym wziąć udział w badaniu ścieżek. Władze najwidoczniej nie radzą sobie z inwestycjami i dlatego kolejny raz chciałbym im pomóc – mówi Marek Ostapko. - Chciałbym w tym miejscu zaznaczyć, że pan Zygmunt Żołądź wielokrotnie zachęcał mnie do udziału w procesie inwestycyjnym. Czynił to publicznie podczas dyskusji na portalu Facebook. Liczę więc, że władze miasta w celu obrony inwestycji skorzystają z mojej pomocy.
-Zwróciłem się do władz miasta z kolejnym wnioskiem, iż jako osoba która pierwsza zauważyła liczne nieprawidłowości, chciałbym wziąć udział w badaniu ścieżek. Władze najwidoczniej nie radzą sobie z inwestycjami i dlatego kolejny raz chciałbym im pomóc – mówi Marek Ostapko. - Chciałbym w tym miejscu zaznaczyć, że pan Zygmunt Żołądź wielokrotnie zachęcał mnie do udziału w procesie inwestycyjnym. Czynił to publicznie podczas dyskusji na portalu Facebook. Liczę więc, że władze miasta w celu obrony inwestycji skorzystają z mojej pomocy.
Dlaczego Gmina odebrała i zapłaciła za błoto?
Na koniec przypomnijmy, że I etap rewitalizacji zalewu został zapłacony i odebrany. Dlaczego Gmina odebrała i zapłaciła za te fuszerkę? Zygmunt Żołądź stwierdził iż „ W trakcie odbioru nawierzchnia była zmrożona, co uniemożliwiało jednoznaczne stwierdzenie należytego jej utwardzenia.” Jednak cząstkowe protokoły odbioru jakimi dysponujemy, mówią co innego. Ostatni dokument datowany jest na 5 listopada 2013 roku i wówczas żadnych mrozów nie było.
Na koniec przypomnijmy, że I etap rewitalizacji zalewu został zapłacony i odebrany. Dlaczego Gmina odebrała i zapłaciła za te fuszerkę? Zygmunt Żołądź stwierdził iż „ W trakcie odbioru nawierzchnia była zmrożona, co uniemożliwiało jednoznaczne stwierdzenie należytego jej utwardzenia.” Jednak cząstkowe protokoły odbioru jakimi dysponujemy, mówią co innego. Ostatni dokument datowany jest na 5 listopada 2013 roku i wówczas żadnych mrozów nie było.
Jak wszyscy wiemy zima przyszła stosunkowo późno. Pierwsze zdjęcia błotnistych ścieżek zamieściliśmy 14 grudnia 2013 r. i nie było wówczas ani wcześniej żadnych przymrozków ani opadów śniegu. Wobec powyższego, tłumaczenia pana Żołędzia są delikatnie mówiąc wysoce niesatysfakcjonujące i miejmy nadzieję, że Pan Wiesław Ordon będzie w stanie odpowiedzieć rzeczowo na pytanie, dlaczego te ścieżki zostały zapłacone i odebrane. Jeśli nawet przyjmiemy tłumaczenia Żołędzia jako wiarygodne i przyznamy, że aura nie pozwalała na przeprowadzenie rzetelnego odbioru, to należało się z nim wstrzymać, a nie kupować „kota w worku”.
Co do tej pory robili burmistrzowie?
Dlaczego władze miasta dopuściły do tego stanu? Dlaczego tak długo zwlekały z zajęciem się sprawy mimo iż byli informowani o nieprawidłowościach? Na te pytania brak jednoznacznej odpowiedzi. Ważne że w tym momencie przyszedł czas otrzeźwienia i po interwencjach radnego władze miasta zdecydowały się działać. W tym miejscu trzeba mieć również świadomość, że jeżeli ekspertyzy potwierdzą podejrzenia radnego Marka Ostapki, wówczas inwestycja będzie musiała być przeprowadzona od nowa, a zatem wysoce prawdopodobne, że termin oddania dzieła znacznie się wydłuży. O postępach budowy będziemy informować.
Dlaczego władze miasta dopuściły do tego stanu? Dlaczego tak długo zwlekały z zajęciem się sprawy mimo iż byli informowani o nieprawidłowościach? Na te pytania brak jednoznacznej odpowiedzi. Ważne że w tym momencie przyszedł czas otrzeźwienia i po interwencjach radnego władze miasta zdecydowały się działać. W tym miejscu trzeba mieć również świadomość, że jeżeli ekspertyzy potwierdzą podejrzenia radnego Marka Ostapki, wówczas inwestycja będzie musiała być przeprowadzona od nowa, a zatem wysoce prawdopodobne, że termin oddania dzieła znacznie się wydłuży. O postępach budowy będziemy informować.
Źródło: www.infonowadeba.pl
wtorek, 11 lutego 2014
Będzie badanie laboratoryjne ścieżek typu Plazadur
Tak jak pisałem w poprzedniej notce 5 lutego 2014 roku zwróciłem się do burmistrza Wiesława Ordona z wnioskiem o przeprowadzenie badań laboratoryjnych ścieżek spacerowych nad zalewem. W celu osiągnięcia maksymalnie obiektywnego wyniku prosiłem aby badanie zostało przeprowadzone przez niezależny podmiot wytypowany przez Podkarpacką Okręgową Izbę Inżynierów Budownictwa. Chodziło o to, aby uniknąć spekulacji, że zlecenie zostało wykonane pod określoną tezę, a takie bez wątpienia pojawiłyby się w przypadku gdybym to ja wskazał wykonawcę badania i takie też pojawią się gdy wykonawcę badania wskaże burmistrz.
Dzisiaj (11 lutego) otrzymałem informacje, że Urząd zamierza zlecić /lub zleci w niedługim czasie przeprowadzenie badań laboratoryjnych:
Na chwilę obecną nie wiem czy mój wniosek z dnia 5 stycznia został pozytywnie rozpatrzony i czy wykonawca badania zostanie wybrany w taki sposób by jego bezstronność nie budziła wątpliwości.
Tak czy owak zastanawiająca jest kolejna rzecz. I etap inwestycji nad zalewem został ODEBRANY I OPŁACONY. Co takiego odebrano w ramach I etapu skoro konieczne jest wykonanie badań laboratoryjnych?
niedziela, 9 lutego 2014
W sprawie nieprawidłowości nad Zalewem
Nawiązując do tematu "Czy to błoto to PLAZADUR? " informuję iż w dalszym ciągu nie otrzymałem ŻADNEJ odpowiedzi ze strony burmistrza i podegłego mu aparatu urzędniczego na moją interpelację z dnia 16 grudnia 2013 roku. Przypominam, że termin udzielenia odpowiedzi określonyw przepisach wynosi 14 dni. W związku z tym skierowałem do osób funkcyjnych pisma, licząc na podjęcie tematu. Sprawa jest PILNA gdyż szybkimi krokami zbliża się termin oddania dzieła.
5 lutego 2014 roku skierowałem do burmistrza Wiesława Ordona wniosek o poniższej treści:
7 lutego 2014 roku, ponownie zwróciłem się do przewodniczącego Rady Miejskiej Wojciecha Serafina, aby korzystając z zapisów Statutu Gminy, nakazał burmistrzowi Wiesławowi Ordonowi udzielić odpowiedzi na moją interpelację z dnia 16 grudnia 2013 roku. Na mój pierwszy monit z dnia 20 stycznia 2014 roku, przewodniczący Wojciech Serafin nie odpowiedział.
W innym piśmie z 7 lutego 2014 adresowanym do przewodniczącego Serafina poinformowałem go o swoich wątpliwościach dotyczących rewitalizacji zalewu. Zwróciłem się aby w celu uratowania inwestycji spowodował powołanie komisji rewizyjnej lub spotkania radnych, na którym zostaną podjęte określone działania mające na celu zapewnienie poprawności przebiegu procesu inwestycyjnego.
Tego samego dnia, podobne pismo wysłałem do przewodniczącego Komisji Gospodarki Przestrzennej i Inwestycji Tomasza Gazdy. Spytałem go jakie działania zamierza podjąć jako przewodniczący by zapobiec katastrofie inwestycyjnej.
Jeżeli radni i burmistrz nie podejmą tematu będą ponosić pełną odpowiedzialność za kolejną fuszerkę i ryzyko odebrania dofinansowania na tę inwestycje.
22 MILIONY ZADŁUŻENIA ! CZEKAJĄ NAS TRUDNE CZASY
Ten budżet zapowiada kryzys gminnych finansów jaki czeka nas w najbliższej przyszłości. Olbrzymie zadłużenie, wyludnienie miasta, niż demograficzny, wiszące nad nami ryzyko zwrotu unijnej dotacji będące konsekwencją fuszerki inwestycyjnej władzy, oraz inne zagrożenia będą skutkować stagnacją gminy, oraz wymuszać na kolejnych władzach trudne i bolesne decyzje. Dziejowa szansa na rozwój Nowej Dęby została całkowicie zaprzepaszczona!
Wiesław Ordon rządził w czasach niezwykłej prosperity. Samorządy były zalewane strumieniami unijnych pieniędzy. Banki z radością udzielały kredytów i pożyczek. Wiesław Ordon dysponował więc kapitałem jakiego nie miał żaden burmistrz przed nim i jakiego nie będzie miał żaden po nim. Szansa na rozwój została zaprzepaszczona, a Gminie w bliskiej przyszłości może grozić niewypłacalność.
Radosna twórczość na kredyt
Jego rządy to radosna twórczość na kredyt. Co gorsze jest to twórczość kosztowna i bardzo niskiej jakości co widzimy na plantach, na Wczasowej, na tarasie Domu Kultury i co obserwujemy nad zalewem. Czas powiedzieć sobie prosto i dosadnie: W tym radosnym, lekkomyślnym szale wydawania spadających z nieba pieniędzy zabrakło strategii, planu, pomyślunku. Skupiono się na kosztownych i nie zawsze potrzebnych świecidełkach zapominając o tym, że jeśli Nowa Dęba chce być konkurencyjna musi postawić na prawdziwy ROZWÓJ, a ten wiąże się z postawieniem na przedsiębiorczość.
Najważniejsze, palące problemy społeczności jak brak miejsc pracy czy kwestie mieszkaniowe nie zostały rozwiązane. Przez 7 lat rządów przygotowano jedną działkę pod budownictwo wielomieszkaniowe. 7 lat zajęło osuszanie kałuży na wjeździe do nowodębskiej podstrefy ekonomicznej. Nie stworzono inkubatorów przemysłowo-technicznych, nie odlesiono terenów, które mogłyby zostać przeznaczone pod inwestycje. Ale zamiast mieszkań i pracy mamy burdel na plantach. Wielu na tym bałaganie zrobiło dobry interes, ale Nowa Dęba nie ma z niego żadnego pożytku…. Wręcz przeciwnie: wstyd i długi.
Techniczna formułka oznaką sukcesu!
Co na to władze miasta? Na najważniejszej sesji w roku nieobecni byli burmistrz Wiesław Ordon i przewodniczący rady Wojciech Serafin. Budżet referowała skarbniczka. Zastępca burmistrza Zygmunt Żołądź nie podjął się tej roli. Nic dziwnego. Tym budżetem nie ma się co chwalić. 7 lat tłustych minęło bezpowrotnie. Teraz czeka nas 7 lat chudych.
Ustami zastępcy burmistrza Zygmunta Żołędzia, władze gminy chwalą się, że budżet jest... ZRÓWNOWAŻONY. Dla laików być może brzmi to całkiem dźwięcznie. Jednak każdy kto choć trochę zna się na samorządzie wie, że jest to pojęcie czysto techniczne. To magiczne słówko oznacza nie mniej nie więcej, że wydatki budżetu pokrywają się z wpływami.
Miasto umiera? Taki mamy trend!
Gdy na sesji budżetowej pod adresem władzy padły oskarżenia, że ta nie zrobiła nic by zatrzymać w mieście młodych ludzi, zastępca burmistrza Zygmunt Żołądź z rozbrajającą szczerością odpowiedział, iż taki już jest trend że ludzie wyjeżdżają i właściwie nie powinno się podnosić tego problemu... I takie rzeczy mówi osoba której zadaniem jest ten trend powstrzymać a nawet odwrócić! Czy Państwo to rozumiecie? To, że Nowa Dęba UMIERA jest dla burmistrza tego miasta „trendem” i czymś naturalnym. Czymś z czym nie czuje potrzeby walczyć. Dopiero gdy zwrócono mu uwagę, że komu jak komu ale jemu nie wypada tak mówić zaczął usprawiedliwiać się, że nie o to mu chodziło... Panie zastępco! Bardziej prawdopodobne, że „z obfitości serca, usta mówią”.
Ciężar spłaty długów Ordona spadnie na najbiedniejszych
Ten budżet to zapowiedź czekającego nas kryzysu. Czy ktoś zadał sobie pytanie kto spłaci olbrzymie zadłużenie Gminy skoro miasto się wyludnia i radykalnie spada poziom dzietności? Oczywiste jest, że ciężar długów Ordona spadnie na najbiedniejszych czyli emerytów i ludzi zmuszonych do korzystania z usług opieki społecznej. Nawet jeśli ktoś demagogicznie mówi: „Nic się nie bójcie! Podwyższamy podatki tylko pracodawcom” to przecież wcześniej czy później odbije się to na mieszkańcu, który jest pracownikiem. Bo albo straci on pracę albo dostanie mniejsze wynagrodzenie. W efekcie po grzbiecie dostaje ten najbiedniejszy i najsłabszy.
Czas na zmiany
Kolejne dwie kadencje będą kadencjami porządkowania tego bałaganu. Ale jak to bywa z porządkami bywają one kłopotliwe. Rozumiejąc powagę sytuacji, środowiska widzące konieczność zmiany muszą przystąpić do konsolidacji po to by porządki te były jak najbardziej zoptymalizowane i zrealizowane w warunkach wzajemnej współpracy tychże środowisk. Warto o tym myśleć już teraz.
sobota, 1 lutego 2014
Czy to błoto to PLAZADUR?
Czy ścieżka spacerowa nad nowodębskim zalewem została wykonana prawidłowo? Tworzące się zastoiny wody i błoto uprawnia do zadania pytania czy nowodębski podatnik otrzymał produkt za który zapłacił. Burmistrzowie Ordon i Żołądź nie potrafią, lub z jakiś powodów nie chcą udzielić odpowiedzi jakie materiały zostały użyte do jej budowy.
Już po niewielkich opadach deszczu ścieżka spacerowa nad nowodębskim zalewem robi się grząska i błotnista, co przedstawiają załączone zdjęcia. Do jej wykonania powinien być zastosowany materiał typu PLAZADUR lub lepsza. Technologia ta odznacza się dużą wygodą dla użytkowników i chłonnością wody, dzięki czemu nawet po dużych opadach deszczu są one funkcjonalne i dostępne dla użytkowników.
GRAFIKA: Rozwiązanie przewidziane w dokumentacji:

Źródło: Gmina Nowa Dęba
Fot: Ścieżka spacerowa po opadach deszczu.

Błoto i zastoiska wody nie mają prawa tworzyć się na tej powierzchni
NOWODĘBSKI PODATNIK MA DOSTAĆ PRODUKT ZA JAKI ZAPŁACIŁ
Widząc fuszerkę do jakiej dopuszczono podczas rewitalizacji plant i „Koziołka”, oraz korzystając z publicznych zaproszeń burmistrza Zygmunta Żołędzia, jakie kierował pod moim adresem na portalu społecznościowym Facebook, postanowiłem aktywnie włączyć się w proces inwestycyjny i dopilnować, aby prace nad zalewem zostały wykonane prawidłowo.
Pomijając już „odpływające” molo, sianie trawy na zimę i wodę podtapiającą kostkę brukową, chciałbym skupić się na błotnistej ścieżce spacerowej. Podczas jednej z grudniowych komisji Gospodarki Przestrzennej i Inwestycji poświęconej sprawie zalewu zapytałem burmistrza Żołędzia, czy ta błotnista ścieżka wykonana jest z plazaduru. Padła odpowiedź, że tak. Gdy spytałem, czy jest tego pewien, odpowiedział, że nie …
Postulowałem wówczas, aby dokonać badania laboratoryjnego tego podłoża. Koszty takiego badania (zgodnie z obowiązującą umową) pokryłaby strona na niekorzyść której przemawiałyby wyniki, tzn. jeśli badanie wykazałoby, iż użyto niewłaściwych materiałów, wówczas zapłaciłby Wykonawca. Moja propozycja nie została zaakceptowana.
NIE POTRAFIĄ ODPOWIEDZIEĆ ZA CO ZAPŁACILI
16 grudnia 2013 roku skierowałem interpelację do burmistrza Wiesława Ordona, aby odpowiedział czy nad zalewem użyto plazaduru, czy też nie. 19 grudnia otrzymałem odpowiedź od burmistrza Zygmunta Żołędzia, że moje pytanie przekazano inspektorowi nadzoru ( zalew prowadzi ten sam inspektor co planty). Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi na to pytanie.
W tym miejscu chciałbym wyjaśnić osobom nie zaznajomionym z procedurami, iż Statut Gminy określa iż burmistrz musi odpowiedzieć na interpelacje w ciągu 14 dni. Tak się jednak nie stało. W tej sprawie wysłałem szereg monitów także do przewodniczącego rady Wojciecha Serafina. Odpowiedzi jak nie było tak nie ma.
BURMISTRZ MÓWI, ŻE SIĘ TYM NIE ZAJMUJE
Na poniedziałkowej komisji rady zwróciłem się do burmistrza Wiesława Ordona o to, czy nad zalewem zastosowano plazadur. Z rozbrajającą szczerością odpowiedział mi, iż nie zajmuje się tą inwestycją... Ponowne pytanie zadałem na środowej sesji rady miasta. Tym razem skierowałem je do burmistrza Zygmunta Żołędzia, który równie szczerze przyznał że inspektor nadzoru do dziś nie odpowiedział czy to błoto nad zalewem to plazadur. Gdy zwróciłem burmistrzowi Żołędziowi uwagę, że inspektor nadzoru jest jego pracownikiem i nie ma prawa nie wykonywać jego poleceń, a wobec tego powinny zostać wyciągnięte wobec niego konsekwencje, burmistrz Żołądź zamilkł... Kto kim dowodzi w tej drużynie? Burmistrzowie inspektorem czy inspektor burmistrzami ?

RADNY WYKONUJE ROBOTĘ 2 BURMISTRZÓW I INSPEKTORA
W tym momencie swoją aktywnością zastępuję dwóch burmistrzów i inspektora nadzoru. Żaden z nich nie wie, a przynajmniej nie chce powiedzieć jakie materiały zostały wbudowane w ścieżkę spacerową. Dlatego w międzyczasie odbyłem konsultacje z dystrybutorem plazaduru na Polskę. Dowiedziałem się, że nie realizowano żadnego zlecenia w Nowej Dębie. Gdy przedstawiłem zdjęcia „nowodębskiego plazaduru” uzyskałem informacje, że ten materiał nie ma prawa się tak zachowywać. Podczas rozmowy wyrażono przypuszczenie, że jakość lub grubość warstw konstrukcyjnych nie odpowiada wymaganiom projektu, co jest przyczyną tworzących się zastoisk i błota. Zweryfikować ten fakt mogłyby badania laboratoryjne, które jak napisałem wcześniej nie są pożądane przez włodarzy.
I ETAP ZAKOŃCZONO, ODEBRANO I OPŁACONO
Jak widać mimo publicznych deklaracji władze miasta nie są zainteresowane współpracą przy inwestycjach. Burmistrzowie Ordon i Żołądź, mimo dostarczanych ode mnie sygnałów, nie są w stanie dopilnować wybranego przez siebie inspektora nadzoru, który w ich imieniu prowadzi inwestycje wartą prawie 2 miliony złotych ! ! ! Nie wiadomo czym dokładnie jest to błoto nad zalewem, mimo iż I etap rewitalizacji został ZAKOŃCZONY, ODEBRANY I ZAPŁACONY !!! Inspektor nadzoru po jednym pytaniu telefonicznym od burmistrza Ordona powinien śpiewająco odpowiadać jakie materiały zostały użyte podczas budowy. Przecież na tym polega jego praca !!! Nad czym więc burmistrzowie i inspektor zastanawiają się od 16 grudnia ???
Marek Ostapko
Już po niewielkich opadach deszczu ścieżka spacerowa nad nowodębskim zalewem robi się grząska i błotnista, co przedstawiają załączone zdjęcia. Do jej wykonania powinien być zastosowany materiał typu PLAZADUR lub lepsza. Technologia ta odznacza się dużą wygodą dla użytkowników i chłonnością wody, dzięki czemu nawet po dużych opadach deszczu są one funkcjonalne i dostępne dla użytkowników.
GRAFIKA: Rozwiązanie przewidziane w dokumentacji:
Źródło: Gmina Nowa Dęba
Fot: Ścieżka spacerowa po opadach deszczu.
Błoto i zastoiska wody nie mają prawa tworzyć się na tej powierzchni
NOWODĘBSKI PODATNIK MA DOSTAĆ PRODUKT ZA JAKI ZAPŁACIŁ
Widząc fuszerkę do jakiej dopuszczono podczas rewitalizacji plant i „Koziołka”, oraz korzystając z publicznych zaproszeń burmistrza Zygmunta Żołędzia, jakie kierował pod moim adresem na portalu społecznościowym Facebook, postanowiłem aktywnie włączyć się w proces inwestycyjny i dopilnować, aby prace nad zalewem zostały wykonane prawidłowo.
Pomijając już „odpływające” molo, sianie trawy na zimę i wodę podtapiającą kostkę brukową, chciałbym skupić się na błotnistej ścieżce spacerowej. Podczas jednej z grudniowych komisji Gospodarki Przestrzennej i Inwestycji poświęconej sprawie zalewu zapytałem burmistrza Żołędzia, czy ta błotnista ścieżka wykonana jest z plazaduru. Padła odpowiedź, że tak. Gdy spytałem, czy jest tego pewien, odpowiedział, że nie …
Postulowałem wówczas, aby dokonać badania laboratoryjnego tego podłoża. Koszty takiego badania (zgodnie z obowiązującą umową) pokryłaby strona na niekorzyść której przemawiałyby wyniki, tzn. jeśli badanie wykazałoby, iż użyto niewłaściwych materiałów, wówczas zapłaciłby Wykonawca. Moja propozycja nie została zaakceptowana.
NIE POTRAFIĄ ODPOWIEDZIEĆ ZA CO ZAPŁACILI
16 grudnia 2013 roku skierowałem interpelację do burmistrza Wiesława Ordona, aby odpowiedział czy nad zalewem użyto plazaduru, czy też nie. 19 grudnia otrzymałem odpowiedź od burmistrza Zygmunta Żołędzia, że moje pytanie przekazano inspektorowi nadzoru ( zalew prowadzi ten sam inspektor co planty). Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi na to pytanie.
W tym miejscu chciałbym wyjaśnić osobom nie zaznajomionym z procedurami, iż Statut Gminy określa iż burmistrz musi odpowiedzieć na interpelacje w ciągu 14 dni. Tak się jednak nie stało. W tej sprawie wysłałem szereg monitów także do przewodniczącego rady Wojciecha Serafina. Odpowiedzi jak nie było tak nie ma.
BURMISTRZ MÓWI, ŻE SIĘ TYM NIE ZAJMUJE
Na poniedziałkowej komisji rady zwróciłem się do burmistrza Wiesława Ordona o to, czy nad zalewem zastosowano plazadur. Z rozbrajającą szczerością odpowiedział mi, iż nie zajmuje się tą inwestycją... Ponowne pytanie zadałem na środowej sesji rady miasta. Tym razem skierowałem je do burmistrza Zygmunta Żołędzia, który równie szczerze przyznał że inspektor nadzoru do dziś nie odpowiedział czy to błoto nad zalewem to plazadur. Gdy zwróciłem burmistrzowi Żołędziowi uwagę, że inspektor nadzoru jest jego pracownikiem i nie ma prawa nie wykonywać jego poleceń, a wobec tego powinny zostać wyciągnięte wobec niego konsekwencje, burmistrz Żołądź zamilkł... Kto kim dowodzi w tej drużynie? Burmistrzowie inspektorem czy inspektor burmistrzami ?
RADNY WYKONUJE ROBOTĘ 2 BURMISTRZÓW I INSPEKTORA
W tym momencie swoją aktywnością zastępuję dwóch burmistrzów i inspektora nadzoru. Żaden z nich nie wie, a przynajmniej nie chce powiedzieć jakie materiały zostały wbudowane w ścieżkę spacerową. Dlatego w międzyczasie odbyłem konsultacje z dystrybutorem plazaduru na Polskę. Dowiedziałem się, że nie realizowano żadnego zlecenia w Nowej Dębie. Gdy przedstawiłem zdjęcia „nowodębskiego plazaduru” uzyskałem informacje, że ten materiał nie ma prawa się tak zachowywać. Podczas rozmowy wyrażono przypuszczenie, że jakość lub grubość warstw konstrukcyjnych nie odpowiada wymaganiom projektu, co jest przyczyną tworzących się zastoisk i błota. Zweryfikować ten fakt mogłyby badania laboratoryjne, które jak napisałem wcześniej nie są pożądane przez włodarzy.
I ETAP ZAKOŃCZONO, ODEBRANO I OPŁACONO
Jak widać mimo publicznych deklaracji władze miasta nie są zainteresowane współpracą przy inwestycjach. Burmistrzowie Ordon i Żołądź, mimo dostarczanych ode mnie sygnałów, nie są w stanie dopilnować wybranego przez siebie inspektora nadzoru, który w ich imieniu prowadzi inwestycje wartą prawie 2 miliony złotych ! ! ! Nie wiadomo czym dokładnie jest to błoto nad zalewem, mimo iż I etap rewitalizacji został ZAKOŃCZONY, ODEBRANY I ZAPŁACONY !!! Inspektor nadzoru po jednym pytaniu telefonicznym od burmistrza Ordona powinien śpiewająco odpowiadać jakie materiały zostały użyte podczas budowy. Przecież na tym polega jego praca !!! Nad czym więc burmistrzowie i inspektor zastanawiają się od 16 grudnia ???
Marek Ostapko
Subskrybuj:
Posty (Atom)



