„ Nie trzeba kłaniać się okolicznościom, a prawdom kazać, by za drzwiami stały” Norwid
piątek, 1 listopada 2013
Niebezpieczne gałęzie zostaną wycięte
Kilkanaście dni temu informowaliśmy o niebezpiecznych gałęziach zagrażających dzieciom bawiącym się na nowym placu zabaw w "Koziołku". Nasza interwencja okazała się skuteczna. Burmistrz zapewnia, że gałęzie zostaną usunięte.
Warto dodać, że temat nie jest nowy. Wielokrotnie problem był sygnalizowany burmistrzowi i władzom miasta przez radnego Tomasza Licaka. - O suchych gałęziach nad głowami bawiących się dzieci mówiłem jeszcze przed rewitalizacją. Smutne jest, że z taką łatwością wycina się piękne dęby a nie można sobie poradzić z posuchami - komentuje Licak.
Burmistrz Wiesław Ordon poinformował, że 21 października zwrócił się do Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej (PGKiM) o usunięcie suchych gałęzi wiszących nad placem zabaw na terenie Ogródka Jordanowskiego, w ramach realizacji zlecenia wykonania zadania własnego Gminy, polegającego na bieżącym utrzymaniu i konserwacji zieleni miejskiej.
www.infonowadeba.pl
Warto dodać, że temat nie jest nowy. Wielokrotnie problem był sygnalizowany burmistrzowi i władzom miasta przez radnego Tomasza Licaka. - O suchych gałęziach nad głowami bawiących się dzieci mówiłem jeszcze przed rewitalizacją. Smutne jest, że z taką łatwością wycina się piękne dęby a nie można sobie poradzić z posuchami - komentuje Licak.
Burmistrz Wiesław Ordon poinformował, że 21 października zwrócił się do Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej (PGKiM) o usunięcie suchych gałęzi wiszących nad placem zabaw na terenie Ogródka Jordanowskiego, w ramach realizacji zlecenia wykonania zadania własnego Gminy, polegającego na bieżącym utrzymaniu i konserwacji zieleni miejskiej.
www.infonowadeba.pl
poniedziałek, 14 października 2013
W sprawie bezpieczeństwa na nowym placu zabaw
Na porządny plac zabaw czekali rodzice i dzieci z naszego miasta. O tym jak bardzo był potrzebny świadczy fakt jak bardzo jest oblegany. Niestety nie wszystko zostało wykonane tak jak należy. Część rodziców postanowiła podzielić się z nami swoimi uwagami na temat bezpieczeństwa dzieci w tym miejscu. Chodzi głównie o dwie sprawy: brak ogrodzenia oraz suche gałęzie wiszące nad głowami maluchów.
Zwłaszcza te ostatnie budzą spore obawy rodziców. W każdej chwili przy mocniejszym wietrze może dojść do tragedii. Warto dodać, że temat nie jest nowy. Wielokrotnie problem był sygnalizowany burmistrzowi i władzom miasta przez radnego Tomasza Licaka. - O suchych gałęziach nad głowami bawiących się dzieci mówiłem jeszcze przed rewitalizacją. Smutne jest, że z taką łatwością wycina się piękne dęby a nie można sobie poradzić z posuchami - komentuje Licak.


Z niewiadomych powodów położony tuż przy ulicy plac zabaw nie posiada żadnego ogrodzenia, które uniemożliwiło by bawiącym się dzieciom nagłe wtargnięcie na jezdnie. Rodzice pytają czy ze względu na obowiązujące przepisy oraz w trosce o bezpieczeństwo dzieci plac nie powinien posiadać ogrodzenia? W ocenie burmistrza Wiesława Ordona dobrze jest tak jak jest: -Projekt budowlany na "Zagospodarowanie terenu placu im. mjr Gryczmana, terenu wokół SOK oraz terenu wokół "Koziołka Matołka" został opracowany, w oparciu o obowiązujące przepisy, przez firmę posiadającą wymagane uprawnienia - Biuro Projektowe "ARMAX". Projekt budowlany uzyskał decyzje o pozwoleniu na budowę wydaną przez Starostę Tarnobrzeskiego. Obiekt został odebrany przez służby nadzoru, w tym przez Państwowego Inspektora Sanitarnego. - odpowiada burmistrz.

Jak stwierdza Robert Maciejczyk Dyrektor Techniczny Instytut Nadzoru Technicznego Sp. z o.o. : Nie ma przepisu, który jednoznacznie nakazywałby ogrodzić plac zabaw lub piaskownicę. Niemniej Państwowa Inspekcja Sanitarna, powołując się na „Ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń chorób zakaźnych u ludzi” kontroluje, czy administratorzy prawidłowo zabezpieczyli place zabaw dla dzieci przed dostępem zwierząt domowych i bezdomnych poprzez ich ogrodzenie oraz zamykanie piaskownic. Szczegółowe informacje na temat wyników kontroli uzyskać można w raporcie Najwyższej Izby Kontroli.
Niemniej niespodziewanie plac został prowizorycznie ogrodzony... taśmami na kołkach.
Źródło: www.InfoNowaDeba.pl
Zwłaszcza te ostatnie budzą spore obawy rodziców. W każdej chwili przy mocniejszym wietrze może dojść do tragedii. Warto dodać, że temat nie jest nowy. Wielokrotnie problem był sygnalizowany burmistrzowi i władzom miasta przez radnego Tomasza Licaka. - O suchych gałęziach nad głowami bawiących się dzieci mówiłem jeszcze przed rewitalizacją. Smutne jest, że z taką łatwością wycina się piękne dęby a nie można sobie poradzić z posuchami - komentuje Licak.


Z niewiadomych powodów położony tuż przy ulicy plac zabaw nie posiada żadnego ogrodzenia, które uniemożliwiło by bawiącym się dzieciom nagłe wtargnięcie na jezdnie. Rodzice pytają czy ze względu na obowiązujące przepisy oraz w trosce o bezpieczeństwo dzieci plac nie powinien posiadać ogrodzenia? W ocenie burmistrza Wiesława Ordona dobrze jest tak jak jest: -Projekt budowlany na "Zagospodarowanie terenu placu im. mjr Gryczmana, terenu wokół SOK oraz terenu wokół "Koziołka Matołka" został opracowany, w oparciu o obowiązujące przepisy, przez firmę posiadającą wymagane uprawnienia - Biuro Projektowe "ARMAX". Projekt budowlany uzyskał decyzje o pozwoleniu na budowę wydaną przez Starostę Tarnobrzeskiego. Obiekt został odebrany przez służby nadzoru, w tym przez Państwowego Inspektora Sanitarnego. - odpowiada burmistrz.
Jak stwierdza Robert Maciejczyk Dyrektor Techniczny Instytut Nadzoru Technicznego Sp. z o.o. : Nie ma przepisu, który jednoznacznie nakazywałby ogrodzić plac zabaw lub piaskownicę. Niemniej Państwowa Inspekcja Sanitarna, powołując się na „Ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń chorób zakaźnych u ludzi” kontroluje, czy administratorzy prawidłowo zabezpieczyli place zabaw dla dzieci przed dostępem zwierząt domowych i bezdomnych poprzez ich ogrodzenie oraz zamykanie piaskownic. Szczegółowe informacje na temat wyników kontroli uzyskać można w raporcie Najwyższej Izby Kontroli.
Niemniej niespodziewanie plac został prowizorycznie ogrodzony... taśmami na kołkach.
Źródło: www.InfoNowaDeba.pl
piątek, 27 września 2013
wtorek, 24 września 2013
piątek, 20 września 2013
poniedziałek, 16 września 2013
wtorek, 10 września 2013
środa, 4 września 2013
wtorek, 3 września 2013
Nie wiadomo jak, ale budujemy. Nowa miejska spółka, nowe posadki?
Od początku kadencji opozycja naciska na burmistrza Wiesława Ordona i większość rady aby zająć się tematem budownictwa wielomieszkaniowego. Rok przed wyborami głos ten został usłyszany i temat znalazł się na sesji Rady Miejskiej. To dobrze! Lepiej późno niż wcale! Jednak jednak kilka spraw które budzą poważne zastrzeżenia!
Główny problem polega na tym, że władze miasta nie potrafią udzielić odpowiedzi na szereg kluczowych pytań dotycząchych planowanej inwestycji. Przede wszystkim nie wiemy dokładnie jak Gmina zamierza budować ten blok. Mówi się o utworzeniu nowej spółki miejskiej (m.in. Towarzystwa Budownictwa Społecznego). A nowa spółka to wiadomo. Kolejne stanowiska, kolejne posadki i kolejne koszty którymi zostaną obarczeni ( a jakże! ) podatnicy.
Burmistrz nie potrafi zagwarantować, że w bloku budowanym przez Gminę lub jej spółkę mieszkania będą tańsze niż w obiektach budowanych przez prywatnych przedsiębiorców. A jeśli będą droższe to czy nie należy pójść inną drogą? Wariantów jest przecież kilka. Czy chociażby z tego powodu nie należało do tego tematu podejść naprawdę poważnie?
Ponadto:
Radni nie dowiedzieli się kiedy proponowane przez burmistrza Towarzystwo Budownictwa Społecznego będzie powołane, jak będzie zarządzane, jaki będzie sposób naliczania czynszu oraz jakie będą zasady najmu. Kolejne pytania bez odpowiedzi to: jaka dokładnie ilość mieszkań będzie pod sprzedaż, a jaka pod wynajem.
Mimo braku podstawowych informacji burmistrz zwrócił się do Rady Miejskiej aby ta dała mu 70 000 tysięcy złotych na sporządzenie dokumentacji technicznej budynku... Nie wiemy na jakich zasadach mamy budować ale mamy wydać publiczną kasę... Jako, że burmistrz Ordon posiada większość w radzie zgoda na zaciągnięcie zobowiązania w wymienionej kwocie została przyznana.
Rodzi się więc pytanie o co tutaj właściwie chodzi. Gwałtowne działanie, pozbawione planu i brak rzetelnej informacji dotyczącej projektu musi budzić poważne zastrzeżenia.
W trakcie dyskusji na sesji Rady Miejskiej radna Janina Lubera (Ratusz) zaproponowała aby kierownictwo urzędu miasta oraz radni zadeklarowali się, że po uwtorzeniu spółki / towarzystwa zajmującego się budową bloku nikt z nich oraz ich rodzin nie będzie w tej spółce/towarzystwie pracował. Oprócz radnych z opozycji nikt z obecnych na sesji takiej deklaracji nie złożył (odmówili złożenia podpisów).
www.infonowadeba.pl
Główny problem polega na tym, że władze miasta nie potrafią udzielić odpowiedzi na szereg kluczowych pytań dotycząchych planowanej inwestycji. Przede wszystkim nie wiemy dokładnie jak Gmina zamierza budować ten blok. Mówi się o utworzeniu nowej spółki miejskiej (m.in. Towarzystwa Budownictwa Społecznego). A nowa spółka to wiadomo. Kolejne stanowiska, kolejne posadki i kolejne koszty którymi zostaną obarczeni ( a jakże! ) podatnicy.
Burmistrz nie potrafi zagwarantować, że w bloku budowanym przez Gminę lub jej spółkę mieszkania będą tańsze niż w obiektach budowanych przez prywatnych przedsiębiorców. A jeśli będą droższe to czy nie należy pójść inną drogą? Wariantów jest przecież kilka. Czy chociażby z tego powodu nie należało do tego tematu podejść naprawdę poważnie?
Ponadto:
Radni nie dowiedzieli się kiedy proponowane przez burmistrza Towarzystwo Budownictwa Społecznego będzie powołane, jak będzie zarządzane, jaki będzie sposób naliczania czynszu oraz jakie będą zasady najmu. Kolejne pytania bez odpowiedzi to: jaka dokładnie ilość mieszkań będzie pod sprzedaż, a jaka pod wynajem.
Mimo braku podstawowych informacji burmistrz zwrócił się do Rady Miejskiej aby ta dała mu 70 000 tysięcy złotych na sporządzenie dokumentacji technicznej budynku... Nie wiemy na jakich zasadach mamy budować ale mamy wydać publiczną kasę... Jako, że burmistrz Ordon posiada większość w radzie zgoda na zaciągnięcie zobowiązania w wymienionej kwocie została przyznana.
Rodzi się więc pytanie o co tutaj właściwie chodzi. Gwałtowne działanie, pozbawione planu i brak rzetelnej informacji dotyczącej projektu musi budzić poważne zastrzeżenia.
W trakcie dyskusji na sesji Rady Miejskiej radna Janina Lubera (Ratusz) zaproponowała aby kierownictwo urzędu miasta oraz radni zadeklarowali się, że po uwtorzeniu spółki / towarzystwa zajmującego się budową bloku nikt z nich oraz ich rodzin nie będzie w tej spółce/towarzystwie pracował. Oprócz radnych z opozycji nikt z obecnych na sesji takiej deklaracji nie złożył (odmówili złożenia podpisów).
www.infonowadeba.pl
wtorek, 13 sierpnia 2013
Zagrożone ujęcie wody. Kto straszył a kto mydlił oczy?
Od kilku lat mówię i piszę na temat problemów z zanieczyszczeniami jakie występują na nowodębskim ujęciu wody. Poruszałem także ten temat w swoich wystąpieniach na sesjach Rady Miejskiej. Wielokrotnie próbowano zniechęcić mnie do zajmowania się tą kwestią mówiąc, że rozsiewam "plotki", że żadnego zanieszczyszczenia nie ma, i że generalnie wszystko jest tak jak być powinno a ja nie mam prawa "straszyć" ludzi...
JAK TO? TO JEDNAK JEST JAKIŚ PROBLEM? - zaczynają pytać ździwieni mieszkańcy. Owszem! I sprawa jest bardzo poważna!
Czyj sukces?
Przyjdzie nam za to zapłacić
Tymczasem nagle w lokalnych mediach jak grom z jasnego nieba gruchnęła informacja, że "naukowcy z AGH" znaleźli "sposób", który pozwala wyeliminować groźne związki tri i tetrachloroetenu z wód podziemnych. Skuteczność owej metody oszacowano na prawie 90%.
JAK TO? TO JEDNAK JEST JAKIŚ PROBLEM? - zaczynają pytać ździwieni mieszkańcy. Owszem! I sprawa jest bardzo poważna!
Ślady niebezpiezpiecznych związków w nowodębskich złożach wykryto w 2009 roku. Na początku 2010 roku za sprawą portalu InfoNowaDeba.pl informacja ta przedostała się do opinii publicznej. To właśnie wtedy na zorganizowanej konferencji prasowej burmistrz Wiesław Ordon uspokajał, że "woda w Nowej Dębie jest bardzo dobrej jakości", po czym po pytaniu z mojej strony przyznał, że "są problemy ze złożem".
Wiedziałem wówczas także, że nowodębski samorząd przymierza się do kupna ujęcia wody od Agencji Rozwoju Przemysłu, która swego czasu za stare ujęcie proponowała gminie kwotę 2,2 mln złotych. Jaki interes miałaby Gmina w kupowaniu starego i zagrożonego ujęcia? Wydać miliony złotych na kupno po to by za chwilę wydać kolejne na remont? Przecież to bez sensu.
Film: Nagranie sporządzono przed wykupieniem przez Gminę ujęcia wody. Padają na nim pytania o stan jakości wody, oraz problemy ze złożem. Nagranie z marca 2010 roku.
Oczywiste jest, że bardziej ekonomiczne byłoby zmuszenie właściciela do modernizacji ujęcia. Należy w tym miejscu przypomnieć, że Agencja Rozwoju Przemysłu nie jest podmiotem prywatnym lecz jest spółką skarbu państwa i wystarczyło sięgnąć po odpowiednie instrumenty ( w tym chociażby zaangażowanie parlamentarzystów, mediów itp.) by skłonić ARP do zajęcia się tematem. Jestem przekonany, że przy właściwym rozegraniu tematu zostałby odniesiony sukces tak jak miało to miejsce chociażby w przypadku wstydliwej sprawy z peronem, czy też pozyskiwaniem środków na dokończenie budowy basenu.
Czyj sukces?
Tymczasem rządzący "Nasz Samorząd" z Wiesławem Ordonem na czele zadecydowali o kupnu ujęcia wody za kwotę 1,2 mln złotych co burmistrz określił mianem "suckesu negocjacyjnego". Owszem sukces był! Ale nie nasz! Domyślam się, że panowie którzy sprzedali nam to ujęcie za powyższą kwotę po wszystkim otworzyli szampana z radości. Dla Nowej Dęby była to PORAŻKA NEGOCJACYJNA. Bo owo ujęcie JEŻELI JUŻ powinno zostać przejęte za symboliczną złotówkę.
Niemniej w papierowym i internetowym infonowadeba.pl dalej cisnąłem ten temat. Wszak sprawa ta znajduje się w katalogu żywotnych interesów naszej gminy i nie można udawać, że problemu nie ma, a samo wydanie kasy na zakup niczego poza sytuacją budżetu nie zmienia. Pod naciskiem władze scedowały obowiązek stworzenia modernizacji ujęcia na PGKiM (sic!!!) ... Każdy kto spojrzy na strukturę organizacyjną miejskiej spółki szybko zorientuje się że nie posiada ona możliwości skonstruowania tak zaawansowanego projektu i że bez pomocy i aktywnego zaangażowania UMiG nie zostanie on napisany prawidłowo. I tak też się stało! Projekt PGKiM przepadł z powodu braków formalnych a wraz z nim kilka milionów złotych dla naszeg gminy (pisałem o tym na portalu).
Przyjdzie nam za to zapłacić
Dzisiaj możemy przeczytać o wielkim sukcesie i o tym, że gmina będzie pisała projekt na modernizacje ujęcia. Chyba z grzeczności pominęto, że kolejny... Przypominam o tym byśmy mieli pełną świadomość jak wyglądała cała historia z ujęciem i byśmy mogli wiedzieć czy "Ostapko straszył" czy może inni, "starsi i mądrzejsi" MYDLILI LUDZIOM OCZY udając, że nic złego się nie dzieje.
Tak czy owak czekają nas kolejne koszty. Duuuuuuuuuuże koszty.
Tak czy owak czekają nas kolejne koszty. Duuuuuuuuuuże koszty.
wtorek, 6 sierpnia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















